Gdy złota polska jesień to już przeszłość i aura nastraja raczej pesymistycznie, wówczas warto poprawić sobie humor, a niezawodnym sposobem na to są „Listopadowe prześmiechy w bibliotece”! Dlaczego to tak dobre lekarstwo na smutek, gorszy nastrój, brak entuzjazmu? Bo trzydniowa impreza dostarczy nam mnóstwa wrażeń, spotkamy ciekawe osoby, artystów niebanalnych, porozmawiamy o wartościowej literaturze, nie zabraknie – zgodnie z nazwą przedsięwzięcia – okazji do uśmiechu i śmiechu.

W ubiegłym roku młodych i starszych suwalczan oczarowała Agnieszka Aysen Kaim, autorka książki „Bahar znaczy wiosna”, która magicznymi opowieściami przeniosła słuchaczy w odległe krainy – i ona, i inni zaproszeni goście – opowiadacze z Grupy Studnia O. odmalowali obrazowo niezwykłe historie, zaprosi do niezwykłej podróży w czasie i przestrzeni.

Drugą edycję imprezy również rozpoczęło spotkanie z pisarką – Justyną Bednarek. Autorka o nietuzinkowej wyobraźni, pomysłowo łącząca fikcję z elementami realistycznymi, wplatające w swe teksty językowe zabawy, tworząca historie, które wciągają, bawią, ale też zawierają ważne przesłania i mądry przekaz swą przygodę z pisaniem zaczęła bardzo niedawno. Jak wyznała, złożyło się na to kilka spraw. Wprawdzie o zostaniu pisarką marzyła już w przedszkolu i ułożony wówczas zabawny wierszyk o żabach i mamę autorki utwierdził w przekonaniu, że być może taka właśnie przyszłość czeka małą Justynkę, ale w dorosłym życiu zajęła się tłumaczeniami, pracowała dla rozmaitych czasopism kobiecych – jako dziennikarka i redaktorka, a choć te zajęcia bliskie były jej dziecięcym planom, to jednak tak naprawdę pisać – w sensie tworzyć książki – spróbowała, gdy straciła pracę. Wówczas to dostrzeżona na chodniku skarpeta zainspirowała autorkę do stworzenia opowiadań o takich właśnie skarpetkach-uciekinierkach, a książka, której plan powstał jednego dnia, dość szybko nabrała realnych kształtów, co więcej – choć wydawnictwa nie zawsze łatwo przekonać do swojej pracy, to jak zdradziła Justyna Bednarek – panie pracujące w Wydawnictwie K z entuzjazmem podjęły się wydania „Niesamowitych przygód dziesięciu skarpetek”, ba – od razu padło pytanie o możliwość kolejnej publikacji.

Choć książka ta wydana została raptem trzy lata temu, to dziś trudno jednym tchem wyliczyć wszystkie tytuły autorstwa Justyny Bednarek. Jest ich dwadzieścia sześć, choć jak żartobliwie określiła sama pisarka, część z nich to cieniasy, czyli niedługie pozycje, nazywane przez jej najstarszego syna mianem „pracowite popołudnie”. Autorka napisała kilka książek w ramach cenionej przez pedagogów i rodziców serii Wydawnictwa Egmont „Czytam sobie”, ale ma na swym koncie dłuższe opowieści, o których mali fani przybyli do biblioteki mogli porozmawiać z pisarką. Okazało się zatem, że w swe książki Justyna Bednarek wplata mnóstwo wątków autobiograficznych – są tu postacie wzorowane na jej bliskich, zabawne przygody, które jej się przytrafiły lub których była świadkiem, ba – dom opisany w „Pięciu sprytnych kunach” to jej własny dom na Bielanach, a w osobie pana Bartłomieja sportretowany został syn pisarki, tak jak bohater rozmiłowany w gotowaniu.

Najmłodsi dowiedzieli się, jakie błędy popełnia pisarka i czym zajmują się poszczególne osoby tworzące książkę. Autorka zdradziła też, z czego jest wyjątkowo dumna – otóż wprowadziła do polskiej literatury dziecięcej… niesporczaka. Kto nie kojarzy takiego stworzenia, powinien przeczytać trylogię o przygodach Kudelka i Grubelka. Kolejna miła zachęta do lektury wynikła z niedawno otrzymanej nagrody. Materialnym wymiarem 25. Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego za książkę „Pan Kardan i przygoda z vetustasem” jest figurka Koziołka Matołka z brązu, która – jak powiedziała pisarka – „Stoi na pensjonarce i zadaje szyku”. Przybyli mieli okazję usłyszeć fragment tej niezwykłej opowieści i opowiedzieć o swoich marzeniach. A że każdy przyszedł z ulubionymi lekturami, była też możliwość ich nabycia, zatem długa kolejka ustawiła się po autografy. Taka miła pamiątka bardzo sympatycznego spotkania może rozbudzić czytelniczą pasję, choć słuchając emocjonujących wypowiedzi najmłodszych można być spokojnym, że książki są im bliskie.

Jutro kolejny dzień „Listopadowych prześmiechów w bibliotece” – gościem będzie Ania Broda, wokalistka, cymbalistka, z elementami muzyki ludowej, której melodyjne utwory trafiają do szerokiego grona odbiorców.

Fotografie: Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

Dodaj komentarz