Specjalnym koncertem fetowany był Dzień Kobiet w Suwalskim Ośrodku Kultury. Doborowe grono wykonawców, znane i lubiane szlagiery oraz interesujące utwory instrumentalne – takie menu piątkowego koncertu zapewniło publiczności moc wrażeń i mnóstwo miłych chwil. Suwalskiej Orkiestrze Kameralnej pod batutą Kazimierza Jakuba Kozakiewicza towarzyszyli muzycy The Consonance Trio (Max Fedorov – fortepian, Piotr Chociej – kontrabas, Wojciech Bronakowski – perkusja) oraz wokalistka Katarzyna Garłukiewicz. Ze sceny popłynęły szlagiery dwudziestolecia międzywojennego – z repertuaru Hanki Ordonówny, Eugeniusza Bodo, Aleksandra Żabczyńskiego czy Mieczysława Fogga.

Artyści zabrali publiczność w podróż w przeszłość – ożyły niezapomniane utwory, pamiętne wykonania, kultowe filmy, z których piosenki owe zaczerpnięto. A to nie był jedyny przystanek w tej nietypowej muzycznej wyprawie – Katarzyna Garłukiewicz zmierzyła się z utworem Andrzeja Zauchy – „Bądź moim natchnieniem”, do tego było to dość osobiste wykonanie, gdyż artystka śpiewała do mężczyzny-”muza”. Jak powiedziała – wszak i tworzące kobiety potrzebują natchnienia, a te zapewnić mógłby taki właśnie osobnik.

To zresztą niejedyne na poły osobiste, z duża nutką żartu, humoru, ale też emocji, wyznanie – wokalistka podjęła próbę dowcipnego nawiązania w swoich spiczach do tytułów utworów, wpleceniach ich w klimat i tematykę piątkowego święta – Dnia Kobiet.

Kolejny artyści, których utwory zostały przywołane to Halina Kunicka („Niech no tylko zakwitną jabłonie”) oraz Alicja Majewska („Być kobietą”).

Utwory wokalne przeplatane były autorskimi kompozycjami The Consonance Trio. Publiczność usłyszała „Moment”, „One”, „Childhood”, „Orient Express”. Nowym utworem, który wywołał gorący aplauz była piosenka z filmu „Czarna dama”. Ten powstający na Białostocczyźnie obraz, którego premierę zaplanowano na jesień tego roku, przedstawia losy białostoczanki w trudnym okresie międzywojennym.

Na zakończenie koncertu Katarzyna Garłukiewicz wyraziła nadzieję, że tak jak jej ten koncert zapadł w pamięć, tak i słuchacze przypomną sobie prezentowane na nim utwory i pomyślą ciepło o spędzonych tu chwilach. Było to nawiązanie do utworu „Już nie zapomnisz mnie” wykonywanego przez Aleksandar Żabczyńskiego w komedii z 1938 roku „Zapomniana melodia”.

Nie obyło się bez bisu – wokalistka zaśpiewała raz jeszcze „Być kobietą” – jak powiedziała – „w prezencie dla pań i dla panów, bo to dzięki panom panie mogą być kobietami, zatem jest to takie nasze wspólne święto”.

Widzom naprawdę trudno było zakończyć ten magiczny wieczór, zatem gromkimi brawami wyproszono kolejny bis – powtórnie zabrzmiał utwór rozpoczynający koncert – „Pierwszy znak”.

fotografie: Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

 

Dodaj komentarz