O aniołach, przyjaciołach, pieczy nad malutkimi kaczuszkami, dramatycznych wypadkach z lat dzieciństwa (uspokajamy – wszystkie miały szczęśliwy finał, ucierpiały jedynie dobra materialne), o twórczych inspiracjach i artystycznej drodze – wprost trudno zliczyć tematy, które pojawiły się podczas spotkania z Andrzejem Pągowskim.

Zorganizowane przez kierownictwo księgarni Bookbook spotkanie to jedna z imprez towarzyszących Suwałki Blues Festival 2019. Ceniony artysta mający na swym koncie ponad 1400 plakatów – jak to określa – teatralnych, filmowych i innych – w sposób szczególny upamiętnił suwalską imprezę muzyczną tworząc projekt muralu będącego hołdem dla muzyków, miejsca, przedsięwzięcia. Pierwszego dnia festiwalu nastąpiło jego symboliczne odsłonięcie, a w piątek miała miejsce promocja książki „Być jak Pągowski”. Jest ona zapisem rozmów, które z artystą prowadziła popularna dziennikarka Dorota Wellman.

W Suwałkach z Andrzejem Pągowskim rozmawiali i przedstawiali go: Maria Kołodziejska, dyrektor Biblioteki Publicznej im. Marii Konopnickiej oraz Jan Chojnacki – przyjaciel i sąsiad, zatem z jego ust poznali przybyli opowieść o kaczce, które od paru lat na miejsce wychowywania swych pociech wybrała oczko wodne w ogródku malarza-plakacisty. Taka sympatyczna historia wywołała żywe reakcje, podobnie jak przywoływane wspomnienia Andrzeja Pagowskiego – o pierwszym plakacie – tym właśnie, którzy zdobi okładkę książki. Artysta debiutował pracą stworzoną dla Teatru Narodowego, do przedstawienia „Mąż i żona” Aleksandra Fredy w reżyserii Adama Hanuszkiewicza. Można by powiedzieć, że ta praca utorowała mu drogę do świata filmu i teatru.

Wśród przywołanych twórców nie zabrakło opowieści o Krzysztofie Kieślowskim, który mając na swym koncie jeden film już zapowiedział Pągowskiemu, że będzie robił filmy, a Pągowski – plakaty do nich. I rzeczywiście ta współpraca trwała przez lata.

Historii o wielkich postaciach świata filmu czy teatru jest w tej książce bardzo wiele, sam jej bohater stwierdził, że powinna ona nosić tytuł „Pągowski i ludzie”.

Humorystyczne opowieści (choćby o budzącym grozę wezwaniu do komitetu partii, które zaowocowało specyficznym zamówieniem na plakat z gatunku „inne”) wywoływały gorące reakcje publiczności. Ale artysta przywołał też pewne zdarzenia z przeszłości, które opatrzył apelem do nauczycieli. Otóż nie zawsze i nie wszystkie przedmioty pasjonowały go wystarczająco, zatem problemy w nauce pojawiały się. Miał jednak to szczęście, że jego plastyczny talent został dostrzeżony – i o to prosi nauczycieli: by w młodym człowieku widzieli nie tylko braki, ale przede wszystkim mocne strony, jego pasję, uzdolnienia.

Jak się okazało, forma plakatu nie od razu pojawiła się w sferze zainteresowań artysty. Studiował malarstwo, ale podczas zajęć z Waldemarem Świerzym, którego Pągowski nazywa drugim ojcem – wybitny plakacista dostrzegł i talent młodego adepta sztuki, i to, że jego przeznaczeniem jest właśnie grafika użytkowa. Dzięki temu od lat (w 2017 roku artysta świętował czterdziestolecie pracy twórczej) cieszą odbiorców, zaskakują, skłaniają do refleksji jego plakaty (oraz obrazy, choć żartobliwie opowiadał o jedynym obrazie jaki „popełnił” w czasie studiów, to i w tej dziedzinie nie narzeka na brak dokonań i sukcesów).

Nie mogło zabraknąć wspomnień o słynnych pracach Pągowskiego, w tym o walczącym z nałogiem palenia plakacie, który powstał ćwierć wieku temu, o jego kolejnych wersjach, kulisach powstania… Na chodniku przed księgarnią robiło się coraz bardziej tłoczno, bo przystawały kolejne osoby, a wciągające opowieści przykuwały uwagę. I gdyby nie rozpoczynający się o godzinie 17.00 koncert, spotkanie mogłoby trwać jeszcze długo.

Podobno okazja do pojawienia się artysty w grodzie nad Czarną Hańczą pojawi się jeszcze, na początku spotkania była mowa o tajemniczym „dużym projekcie”, były deklaracje o wielkiej sympatii do Suwałk i suwalczan, a na zakończenie Andrzej Pągowski obiecał: „W 2021 roku odpalimy tu niezłą petardę!”.

Foto: Melania Otłowska oraz Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

Dodaj komentarz