Bluesowe śniadania dają energię na cały długi, festiwalowy dzień – to przekonanie podziela tak liczna grupa osób, że nie dziwi fakt, iż zamiast wziąć udział w muzycznej uczcie, niektórzy obeszli się smakiem… W pięciu restauracjach, lokalach blues zabrzmiał podczas bluesowych śniadań, które rozpoczęły się o stosownej dla fanów porze, czyli o godzinie jedenastej – wszak wieczorne koncerty potrafią mieć swój finał grubo po północy.

W Rozmarino usłyszeć można było Magdę Piskorczyk – usłyszeć, zobaczyć, poczuć jej wyjątkową energię, dać się porwać klimatycznym brzmieniom, zauroczyć niepowtarzalnej barwie jej głosu. Niemały lokal, nawet gdyby był dwa razy większy, nie pomieściłby wszystkich fanów talentu artystki. Przycupnięcie na miejscu siedzącym na podeście dla wielu pozostało w sferze marzeń… Choć i samo miejsce jest bardzo klimatyczne – jak wynika z rozmów prowadzonych tuż przed rozpoczęciem występu Magdy Piskorczyk, wspomnienia koncertów tu się odbywających są lekarstwem na chandrę i grypę w ponure, jesiennie dni.

Wokalistka i multiinstrumentalistka wystąpi dziś jeszcze raz – na koncercie biletowanym, także w Rozmarino. To niestety zatem propozycja dla tych, którzy zapobiegliwie zaopatrzyli się w bilety. Szkoda, że szerokie grono nie zobaczy Magdy Piskorczyk na dużej scenie. Może ktoś przypomni, że taka sposobność była w ubiegłym roku, ale artystka występowała wówczas jako gość Tomasza Organka, a wokalistki o takim głosie i muzycznym talencie, która – jak stwierdził zapowiadający jej występ w Rozmarino Andrzej Jerzyk – jest klasą sama dla siebie, fani bluesa chętnie posłuchaliby w bardziej sprzyjających warunkach (bo jednak śniadaniowy nastrój konsumpcji i rozmowy przeszkadzały – nawet samej artystce). Solowy, duży koncert w ramach Suwałki Blues Festival Magda Piskorczyk miała miała dość dawno, bo osiem lat temu – kiedy to wystąpiła w Patio Urzędu Miasta na koncercie otwarcia.

W pubie Warka przy ul. Chłodnej choć pora śniadaniowa, zaciemnione okna wymusiły użycie świateł. Nie były one najtrafniej dobrane, bo dyskotekowo zmieniające się barwy niekoniecznie korespondują z porannym bluesem, jednak muzyka generowana przez WojteKlich Trio rekompensowała wszystko. Lider formacji ma bogate doświadczenia – Ziyo, Bardzo Orkiestra, nagrania z Markiem Piekarczykiem, Małgorzatą Ostrowską, Sebastianem Riedlem i Natalią Przybysz. Muzyk zaraża energią, a jego teksty z ważkim przekazem są równie frapujące jak nietuzinkowy wygląd artysty (Wojtek Klich występuje boso, podobno tak lubi nawet biegać zimą po śniegu).

Z kolei w Browarze Północnym wystąpili bracia Jeżyna z przyjaciółmi, którzy od ponad czterech lat działają na muzycznej scenie jako Blackberry Brothers.

Śniadania w rytmie bluesa z innym już zestawem podmiotów wykonawczych czekają fanów w sobotę i niedzielę (jutro w pięciu lokalach, ostatniego dnia w trzech).

Foto: Wojciech Otłowski – www.wojciechotlowski.pl

Dodaj komentarz