Progresywny metal w wykonaniu Riverside zawsze przyciąga na koncerty liczne grono fanów. Już pełnoletni zespół (powstał w Warszawie, w 2001 roku) właśnie rozpoczął kolejną trasę koncertową. To doskonała wiadomość dla fanów z naszego regionu – pierwszy etap „I’m Your Private Wasteland tour 2019” miał miejsce w Białymstoku. W tamtejszej „Zmianie Klimatu” pojawiła się całkiem spora, kilkudziesięcioosobowa grupa fanów z Suwałk, którzy jakoś wciąż nie mogą się doczekać zaproszenia Riverside do grodu nad Czarną Hańczą. Wyjazd należy uznać za nad wyraz udany; ponad dwugodzinny koncert stał na bardzo wysokim poziomie.

Zespół odwiedzi jeszcze Lublin, Rzeszów, Bielsko Białą, Wałbrzych, Lubin, Zieloną Górę, Koszalin i Gdynię. Nowa trasa koncertowa wiąże się z promocją najnowszego albumu grupy, wydanego w 2018 r. krążka „Wasteland”.

Autor recenzji: Jacek Buzon

RIVERSIDE – I’m Your Private Wasteland Tour 2019

05.09.2019, Białystok, Zmiana Klimatu

Wraz z wydaniem jesienią 2017 roku siódmego albumu „Wasteland”, zespół Riverside powrócił na rodzimą scenę z długiej i bolesnej podróży po śmierci Piotra Grudzińskiego w lutym 2017, tuż przed swoimi 41. urodzinami.

Riverside powrócił jednym z najcięższych brzmieniowo i najbardziej emocjonalnym albumem w swojej dyskografii. Zaraz po oficjalnym wydaniu „Wasteland”, zespół wybrał się w listopadzie 2018 na trwającą do 28 września 2019 trasę koncertową obejmującą Europę oraz Amerykę Północną. Na trasie zespół jako trio wspomaga się drugim gitarzystą Maciejem Mellerem (ex-Quidam), który również wspomógł zespół podczas sesji nagraniowej „Wasteland”.

Niedługo po powrocie ze światowej trasy promującej najnowszy album, zespół powrócił do Polski i postanowił zagrać jesienią br. trasę I’m Your Private Wasteland.

I’m Your Private Wasteland Tour 2019

W ramach tej trasy Riverside odwiedza 9 polskich miast, dając koncerty kameralne w mniejszych klubach. Koncerty, które po raz pierwszy w historii grupy zostały całkowicie wyprzedane.

Pierwszym miastem na mapie trasy został Białystok. Tutaj też wraz z grupą przyjaciół i sporą rzeszą fanów (szczególnie spoza Białegostoku), wybrałem się 5 września na odsłonę trasy I’m Your Private Wasteland Tour.

Tuż przed godziną 19.00 białostocki klub Zmiana Klimatu zaczął gromadzić fanów zespołu i progresywnego rocka. Wchodząc na salę po otwarciu bramki, miałem w pamięci swój piąty koncert Riverside sprzed dwóch lat w ramach Towards the Blue Horizon Tour, kiedy to kwartet stworzył niesamowitą, przepełnioną smutkiem i emocjami, atmosferę.

Nieco po godzinie 20.00 dźwiękami mocnego, żywiołowego i intrygującego Acid Rain (z płyty „Wasteland”) rozpoczął się długo wyczekiwany koncert i już było wiadomo, że będzie to energetyzujący i niesamowity wieczór. Od chwili rozpoczęcia koncertu publiczność dała się porwać muzyce, śpiewając partie utworów, co zresztą miało miejsce przez cały występ Riverside. Po mocnym wstępie, zespół wykonał kolejną kompozycję z ostatniej płyty, melodyjny i chwytliwy Vale of Tears oraz genialny Saturate Me (z płyty „Love, Fear And the Time Machine”). Następnie, po przedstawieniu członków zespołu i podziękowaniu za liczne przybycie na koncert przez wokalistę i lidera Riverside – Mariusza Dudę, nastała spokojniejsza i stonowana część wieczoru w postaci Lament i Guardian Angel („Wasteland”). Kolejnym utworem zespół zaskoczył wszystkich zgromadzonych przed sceną, zagrał i odśpiewał wraz z publicznością Left Out, sięgając tym samym dekadę wstecz do albumu „Anno Domini High Definition”. Następnym w kolejce okazał się doskonały i ekspresyjny Escalator Shrine („Shrine of New Generation Slaves”), kompozycja, w której Pink Floyd łączy się z Dream Theater, a zarazem jedna z najlepszych w dyskografii zespołu. Zresztą nie jedyną zagraną tego wieczoru, bo zaraz po niej Riverside oczarował i zaczarował wszystkich swoim pełnym melodii prog-rockowym dziełem Second Life Syndrome („Second Life Syndrome”). Niesamowity utwór z niesamowitym wokalem Mariusza Dudy i perfekcyjnym wykonaniem instrumentalnym. Oczywiście nie mogło zabraknąć również kompozycji z debiutu i zespół uraczył fanów tytułowym Out of Myself. Zbliżając się do końca głównej części koncertu, Riverside sięgnął po magiczny pełen kapitalnych momentów i sekcji instrumentalnych The Struggle For Survival oraz po Love (Why Should I Be Frightened By A Hat?) z ostatniej płyty nagranej wspólnie z Piotrem Grudzińskim, na której znalazły się chyba najlepsze partie gitarowe w jego wykonaniu. Pogratulować w tym momencie wypada Maciejowi Mellerowi, który doskonale i z wyczuciem odgrywa solówki i tła gitarowe magicznych strun Piotra… Na koniec usłyszeliśmy fantastycznie rozbudowany, pełen niesamowitych zwrotów, melodii i przesterów utwór tytułowy z ostatniej płyty – Wasteland. Jak dla mnie klasyczna kompozycja, dająca świadectwo o dojrzałości muzycznej Riverside, zresztą jak i cała płyta.

Po ostatnich nutach Wasteland zespół zszedł ze sceny, ale nie dał się długo namawiać żywiołowo tego wieczoru reagującej publiczności na bis.

Nieubłaganie zbliżający się koniec koncertu, to jako pierwszy na bis zagrany The Depth of Self-Delusion („Shrine of New Generation Slaves”), utwór z fantastycznie rozbudowaną atmosferą i budową oraz świetną melodią. Na kolejny bisowy utwór zespół wybrał O2 Panic Room („Rapid Eye Movement”), nieco elektroniczny, spokojny, z pulsującym nastrojem. Na definitywny koniec koncertu w białostockiej Zmianie Klimatu usłyszeliśmy River Down Below, z ostatniej płyty. Temu utworowi towarzyszyło wzruszające wspomnienie o Piotrze Grudzińskim. Utwór bardzo spokojny, balladowy, z melodyjną partią wokalną, cudowną gitarową solówką, przywołujący do czasów i osób, które przeminęły… Przyznam, że podczas jego trwania miałem ciarki na całym ciele.

Koncert energetyczny, nastrojowy, ze zmianami atmosfery, emocjonalny i przede wszystkim złożony ze wspaniałych kompozycji, których w katalogu Riverside jest ogromna ilość. Nieco ponad dwie godziny wspaniałej muzycznej uczty i chciało się, aby koncert trwał jeszcze…

Fotografie: Wojciech Otłowski –www.wojciech-otlowski.pl

 

Dodaj komentarz