Agnieszka Frączek ma grono wielbicieli, które wciąż rośnie. Jej twórczość cenią i dorośli, bo nikt nie potrafi tak skutecznie przemycać wiedzy o naszym języku, uczyć poprawnych form, a przy tym – za to lubią te teksty najmłodsi – bawić, intrygować, skłaniać do dbania o piękną polszczyznę. Poznanie jednego z tytułów autorki pociąga za sobą apetyt na więcej, tym bardziej, że kolejne pozycje nie są dublowaniem wypróbowanych patentów – wręcz przeciwnie: sięgając po nową książkę możemy być pewni zaskoczeń, olśnień, nowych, ciekawych tematów ujętych w niebanalną formę.

Agnieszka Frączek jest poetką, pisarką, ale też naukowcem, wykładowczynią. Jak zdradziła podczas spotkania w Smykałce, uwielbia pracę z ludźmi – i to rzeczywiście dało się odczuć podczas rozmowy z przybyłymi czytelnikami, tymi młodszymi i tymi starszymi. Bezpośrednia, otwarta, sympatyczna osoba potrafiła rozbawić, zaciekawić, skłonić do zastanowienia, włączyć do aktywnego poznawania literatury.

O popularności autorki świadczyło już przybycie tylu osób – w piątkowy wieczór, po tygodniu zajęć, przy niezbyt sprzyjającej pogodzie. Jednak przegapienie takiego gościa byłoby wielkim niedopatrzeniem! Nieco ponad godzinę trwające spotkanie pozwoliło najmłodszym dowiedzieć się, jak powstają książki, a dokładniej – skąd autorzy biorą tematy, z jakich źródeł czerpią inspiracje. Zazwyczaj są to własne doświadczenia (sami często jesteśmy w podobnej sytuacji, gdy pełni emocji relacjonujemy, czego świadkami czy uczestnikami byliśmy!), ale też wyobraźnia – bo przez nią przefiltrowują autorzy okruchy codzienności, tak by intrygowały, zaskakiwały, przykuwały uwagę. Kilka takich twórczych przekształceń usłyszeli przybyli na spotkanie – wiersze o żabie w bikini czy o słoniach, których spadochronowa podróż ma swój finał w naczyniach na suto zastawionym stole.

Ale bycie językoznawcą zobowiązuje – tak uważa Agnieszka Frączek, zatem trzecim elementem pobudzającym do tworzenia jest właśnie inspiracja językiem, zaciekawienie podobieństwem brzmieniowym, wieloznacznością, językową poprawnością. To rzadziej poruszany przez poetów i pisarzy temat, zatem autorka mówi, że znalazła sobie taką właśnie niszę. Za te zabawne utwory uwielbiają ją najmłodsi, a nauczyciele są jej wdzięczni, gdyż takie lekcje językowej poprawności przynoszą bardzo dobre skutki.

Książka oprócz ciekawej treści ma też stronę wizualną – nie zawsze skupiamy się na niej, a przecież ilustracje są nietuzinkowym dopełnieniem przekazu słownego. Jak przemyślane i pomysłowe mogą one być, jak różnymi technikami są wykonywane – tego przekonać się można było na przykładzie tytułów gościa spotkania. Agnieszka Frączek pasjonująco opowiedziała o często niedostrzeganej wyklejce. Zdradziła też, że choć w początkowym okresie nie zawsze ilustracje do jej pozycji odpowiadały jej estetyce, to obecnie jest nimi wprost zachwycona. O ich doskonałym dopasowaniu przekonać się można choćby wypożyczając książki autorki z Biblioteki Publicznej.
A wśród tytułów, które tu znajdziemy, jest i biografia Juliana Tuwima – „O rany Julek! Jak Julian Tuwim został pisarzem”. To książka znajdująca się na liście lektur i choć takie pozycje często nie są zbyt chętnie czytane, to obecni na spotkaniu uczniowie doskonale znali jej treść i ochoczo przywoływali szczegóły z życia tego tak lubianego przez dzieci twórcy.

Stworzenie takiej nietuzinkowej biografii poprzedziły szczegółowe badania, liczne lektury. Autorka przywołała kilka ciekawych faktów z życia Tuwima, w tym ten, że choć to tak kultowy twórca, to jego dorobek ogranicza się do… czterdziestu utworów dla najmłodszych! To sprowokowało do zadania pytania, czy Agnieszka Frączek ma ich na swoim koncie więcej. Jak się okazało – tak – i to dwukrotnie! A przecież dotyczy to liczby książek, często są to zbiory zawierające po kilkadziesiąt wierszy. Ale jak sama autorka przyznała, jeśli chodzi o literacki kunszt Tuwim pozostaje niedoścignionym mistrzem, gdyż cenna jest nie ilość, ale jakość.

Najmłodsi jednak z pewnością przyznają, że twórczość Agnieszki Frączek idealnie trafia w ich gust. To teksty, które i bawią, i uczą, pozwalają dostrzec piękno naszej mowy, zaskakują rymami, obrazowaniem.

Autorka szczerze odpowiadała na wszelkie pytania – zebrani dowiedzieli się między innymi, że nasz region nie jest jej obcy, niegdyś rokrocznie przyjeżdżała tu na wakacje, by żeglować po augustowskich jeziorach, odwiedzać okolice Suwałk i Sejn, zatem opisane w jej tekstach jeziora, żagle i wiatr to właśnie inspiracja Suwalszczyzną. Potem cierpliwie i z uśmiechem składała autografy, pozostawiła mnóstwo miłych wrażeń i apetyt na lektury – a tych, które wyszły spod jej pióra, jest tak wiele, że długo można cieszyć się nimi i wspomnieniami wyjątkowego spotkania w pracowni Smykałka Biblioteki Publicznej.

Dodaj komentarz