Trzy miesiąca faktycznych przygotowań i imponujący sukces – pierwszy start w zawodach i pierwsze miejsce w swojej kategorii wagowej. Suwalczanin Patryk Wysocki ma niewątpliwie wielki talent i predyspozycje, bo udział w Pucharze Świata federacji XPC Poland w trójboju siłowym w kategorii do 75 kg (zawody odbyły się w miniony weekend w Skórcu), stał się okazją do zatriumfowania nad rywalami. Warto dodać, że w zmaganiach brali udział zawodnicy z 19 krajów.

– Na siłowni trenuje od 7 lat, ale były to treningi typowo kulturystyczne. W dzieciństwie moim idolem był Arnold Schwarzenegger i chciałem wyglądać tak jak on – zdradza Patryk Wysocki. – Jeżeli chodzi o treningi przygotowujące do trójboju siłowego, to staż mam niewielki, ponieważ tylko 3 miesiące. Któregoś dnia siedzieliśmy przy kawie razem z moim serdecznym kolegą, Konradem Paszkiewiczem, zawodnikiem Strongman, rozmawialiśmy o jego najbliższych startach w zawodach i to on zasugerował, abym spróbował swych sił na takiej imprezie.

Patryk Wysocki od dzieciństwa marzył o sportowych występach, reprezentowaniu Suwałk i Polski na arenie międzynarodowej. – Olimpiada byłaby chyba najlepszą do tego okazją, dlatego żałuję, że trójbój nie jest sportem olimpijskim. Klasyczne podnoszenie ciężarów jest sportem bardzo skomplikowanym. Zawodnik musi cechować się mobilnością i nieskazitelną techniką – wyjaśnia. – Żeby być jak najlepszym w tym sporcie, trzeba zacząć treningi od najmłodszych lat, niestety nie miałem takiej okazji.

Jednak dla osób postronnych i opis treningu suwalczanina jest pełen specjalistycznych terminów, skomplikowany i z pewnością wyczerpujący: – Początek moich przygotowań zacząłem od metody sprężonej, która się na mnie nie sprawdziła. Zbyt duża liczba treningów, ilość ćwiczeń i ich intensywność sprawiły, że bardzo szybko się przetrenowałem. 9-godzinny system pracy dołożył swoje trzy grosze. Po analizie z moim kolegą, Konradem Paszkiewiczem, zdecydowaliśmy się na plan „Korte 3×3”. Wybraliśmy ten plan ze względu na krótki system, który trwa jedynie 8 tygodni i bazuje na głównych bojach. Bardzo duży nacisk położyliśmy na szlifowaniu techniki i byciu jak najbardziej „świeżym” na zawodach.

Sport to zdrowie, ale z drugiej strony – urazy. Patryk Wysocki pięć lat temu doznał kontuzji kolana, co skutkowało operacją, lecz to nie przeszkodziło mu w wykonaniu przysiadu ze sztangą 170 kg, czyli ponad dwukrotnością jego wagi. – Przygotowanie odgrywa kluczową rolę i można dzięki niemu zminimalizować ryzyko kontuzji – podsumowuje.

Pytany o kulisy takich zmagań, Patryk zdradza, że podczas ważenia zawodnik lub jego trener muszą zgłosić pierwsze podejście we wszystkich trzech bojach. Po wykonaniu pierwszego podejścia w konkurencji zawodnik lub jego trener muszą podjąć decyzję o wysokości ciężaru w drugim i trzecim boju. Zawodnik musi podać podać swoje drugie i trzecie podejście w przeciągu jednej minuty od zakończenia ostatniego podejścia. – Na koniec całych zawodów sędziowie podsumowują ostatnie podejścia wykonane prawidłowo i podają tak zwany Total, czyli sumę wszystkich ostatnich bojów – wyjaśnia. – Podczas zawodów rolę mojego trenera pełnił Adam Stankiewicz, któremu bardzo dziękuję za pomoc.

Kategoria, w której startuje, jest dla niego idealna. – Moja naturalna waga to około 74 kg, tak że bez żadnego problemu mieszczę się w limicie. Zdecydowaliśmy odrobinę ją zmniejszyć, żeby uzyskać lepszy współczynnik Wilks’a. Lekko się przegłodziłem, przez całą noc i drogę do Skórca nosiłem grube dresy i dzięki temu wniosłem na wagę 72 kg.

Ulubioną konkurencją Patryka Wysockiego jest zdecydowanie martwy ciąg, bo w niej odnosi największe sukcesy, czyli podnosi w nim najwięcej ciężaru. – Na samym początku nie znosiłem tego boju, ponieważ miałem w nim słabe wyniki, ale w trakcie okresu przygotowawczego bardziej się do niego przyłożyłem i stał się moim ulubionym – opowiada.

Sukces w Pucharze Świata cieszy. – Prawdziwa nagroda było dla mnie zdobycie doświadczenia w owych zawodach, a także możliwość reprezentowania Suwałk i Polski. Rywalizowanie z zawodnikami z różnych krajów świata dały mi niezłego kopa motywacyjnego i już nie mogę się doczekać kolejnych startów. A na swój kolejny start wybrałem Mistrzostwa Europy federacji XPC, które odbędą się już w marcu 2020 roku – wyjawia Patryk Wysocki.

Skromny, młody człowiek niechętnie mówi o sobie. Podporą jest dla niego kochająca żona Anetę, która wspiera go w tym, co robi. – Na co dzień pracuję w hurtowni materiałów budowlanych „Paszkiewicz”. Oprócz sportu moją pasją jest kino i tę pasję dzielę z żoną. Z czasem na pewno chciałbym powiększyć swoją rodzinę, ale moim największym marzeniem jest zarazić kogoś miłością do sportu, tak jak było ze mną. Przeżyłem wspaniałą przygodę, z której wyciągnąłem wiele nauki – zdradza Patryk Wysocki.

Mistrzowi życzymy realizacji planów, sukcesów i możliwości jak najszerszego prezentowania swojego talentu. Trzymamy kciuki za kolejne starty suwalczanina.

Dodaj komentarz