Kibice Ślepska Malow Suwałki doskonale pamiętają co stało się 30 października 2019 roku. Suwalski beniaminek rozegrał pierwszy mecz w PlusLidze. Ku zaskoczeniu wszystkich wygrał w Rzeszowie z tamtejszą, jakże utytułowaną drużyną Asseco – wielu starszych koneserów siatkówki wciąż mówi o niej jako o Resovii – 3:1! 17 stycznia (kiedyś data kojarzona z quaziwyzwoleniem Warszawy, od 2004 roku – ze śmiercią Czesława Niemena) przyszła pora na rewanż.

Pamiętamy, że rzeszowski zespół fatalnie wszedł w sezon, był tylko cieniem potęgi sprzed lat. Od paru meczy zaczął jednak stawać na nogi, wygrał trzy poprzedzające spotkania. Ale Ślepsk, niedawno borykający się z problemami kadrowymi, teraz mógł zaprezentować się pełni – do gry wrócił nieobecny z powodu udziału w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio Kevin Klinkenberg, z kontuzją uporał się także Jakub Rohnka. Co cieszy, w składzie meczowym znajdowało się także nazwisko Łukasza Rudzewicza, który wprawdzie na boisku się nie pojawił, ale rozgrzewał się z innymi graczami biało-niebieskich. Kolejną doskonałą wiadomością było uzyskanie polskiego certyfikatu przez Nikolasa Szerszenia.

Wynik meczu wydawał się zatem sprawą otwartą, bukmacherzy wskazywali na zwycięstwo gości. Smaczku dodaje fakt, iż obecny szkoleniowiec Ślepska Malow, Andrzej Kowal przez lata był związany z rzeszowskim klubem, zawodnikiem Asseco był jeszcze w poprzednim sezonie Nicolas Szerszeń.

Pierwsza odsłona meczu rozpoczęła się pomyślnie dla biało-niebieskich. Gospodarze zdobyli mała przewagę i konsekwentnie ją utrzymywali. Dowodem jest wynik: 25-19. W radosnym nastroju minęła pierwsza przerwa, która stała się także okazją do fetowania imienin sponsora klubu – Henryka Owsiejewa, który z rąk Wojciecha Winnika otrzymał koszulkę ze swoim nazwiskiem. Uhonorowano także młodych siatkarzy z SUKS, którzy zostali mistrzami juniorów województwa podlaskiego – medale wręczyli im Dariusz Klimaszewski i prezydent Czesław Renkiewicz.

W drugim secie sytuacja odwróciła się – prowadzenie objęli goście, jednak po bardzo efektownej wymianie, która pozwoliła graczom Ślepska zyskać punkt na 12-13, biało-niebiescy zaczęli już systematycznie gromadzić punkty. Kibice mogli obejrzeć piękną i satysfakcjonującą końcówkę – skuteczny blok dał dwudziesty trzeci punkt i trzypunktowe prowadzenie, za chwilę powiększyło się konto gości – na 21, ale potem punktował już tylko Ślepsk. Można było cieszyć się drugim wygranym setem i pewnym punktem, ale apetyty były większe. Niestety, trzecia odsłona spotkania nieco ostudziła emocje. Początek analogiczny do drugiego seta dał prowadzenie gościom. Na parkiecie pojawił się Jakub Rohnka, udało się wreszcie doprowadzić do remisu 16-16, ale Asseco szybko zdobyło trzy kolejne punkty. Biało-niebiescy powoli odrabiali straty, ale dogonić przeciwnika się już nie udało i trzeci set zakończył się wynikiem 20-25.

Początek czwartego seta to kolejne remisy. Marzeniem suwalskich kibiców było, by ta odsłona była też ostatnią. Kolejne punkty na tablicy pozwalały mieć taką nadzieję – Ślepsk wysunął się na prowadzenie tuż po przekroczeniu dziesięciu punktów i już go nie oddał. Biało-niebiescy zafundowali fanom déjà vu – znów pokonali Asseco, znów rezultatem 3-1.

MVP meczu został Bartłomiej Bołądź, wyróżniony zawodnik gości to Bartłomiej Lemański.

Emocji podczas pomeczowej rozmowy nie krył trener Andrzej Kowal. W jego ocenie ważnym aspektem spotkania była możliwość zagrania po raz pierwszy pełnym potencjałem – jak określił uzyskanie polskiego certyfikat przez Nikolasa Szerszenia. Dzięki temu na boisku mogli jednocześnie być trzej obcokrajowcy – Andreas Takvam, Kevin Klinkenberg oraz Josh Tuaniga. Trener zaznaczył, że zwycięstwo i awans do pierwszej ósemki cieszą, ale cele jego i zespołu są inne – najważniejsze jest utrzymanie w lidze, zagranie jak najlepiej każdego kolejnego meczu. Pytany o perspektywy na najbliższe spotkanie Andrzej Kowal studził entuzjazm. Gracze warszawskiego klubu popełniają mało błędów, wykorzystują każdą słabość przeciwnika. Atutem biało-niebieskich jest ryzykowanie serwisem, co przynosi wymierne efekty, zatem nastawienie na walkę to podstawa. Trener podkreślił coraz lepszą postawę zawodników Ślepska w przyjęciu, efektywność, więc choć Verva to niełatwy przeciwnik, to we wtorek, 21 stycznia, biało-niebiescy będą walczyć. Warto dodać, że najbliższe spotkanie połączone jest z charytatywną akcją zbiórki maskotek dla małych pacjentów szpitali w Suwałkach i Sejnach. Przed rozpoczęciem meczu ofiarodawcy wrzucą je na płytę boiska.

Ślepsk Malow Suwałki – Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (19, 21, -20, 21)

Foto: Melania Otłowska oraz Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

Dodaj komentarz