W meczu 23 kolejki PlusLigi drużyna Ślepska Malow Suwałki spotkał się z niedawnymi rywalami – PGE Skrą Bełchatów. Dziewięć dni temu w Bełchatowie podopieczni Michała Gogola byli nie do pokonania. Suwalczanie podjęli wówczas walkę jedynie w drugim secie. Pod tym względem środowe spotkanie górowało nad poprzednim. Niestety, nie mogło to ucieszyć kibiców, gdyż z powodu akcji mediów protestujących przeciw ograniczaniu wolności, ten mecz także nie był na żywo transmitowany. Z pewnością będzie można go obejrzeć w późniejszym terminie.

Szczególnie satysfakcjonujący był pierwszy set. Gospodarze szybko wysunęli się na prowadzenie. Niebawem nawet podwoili wynik rywali – 12:6. Jednak od tej pory gracze Bełchatowa zaczęli skuteczniej punktować, niemal zniwelowali różnicę. Ale końcówka należała do Ślepska – nawet dwukrotnie, bo po zakwestionowaniu dwudziestego piątego punktu i challenge’u, walka została podjęta na nowy i ponownie to na koncie biało-niebieskich pojawił się zwycięski punkt.

Niestety, drugi set miał mniej pomyślny przebieg. Tym razem to Ślepsk gonił wynik rywali. A choć suwalczanom nie brakowało woli walki, a remisowe wyniki często gościły na tablicy, to w końcówce Skra była górą. Identyczny wynik jak drugiej odsłony: 22-25 pojawił się na tablicy po trzecim secie. Dobitnie dowodzi to, że choć wyższa pozycja w tabeli Skry Bełchatów odzwierciedla ich lepszą sytuację, to biało-niebiescy nie powinni mieć z tego powodu kompleksów.

W czwartym secie nie brakowało ciekawych wymian, ale najważniejszą kwestią był wynik tej odsłony. Przez chwilę wydawało się, że to spotkanie jeszcze potrwa, suwalczanie mieli w końcówce niewielką przewagę, jednak szala zwycięstwa przechyliła się na stronę gości i to oni mogli cieszyć się z kolejnej trzypunktowej zdobyczy. Przypomnijmy, że przed rokiem (dokładnie rok i dzień temu) nastroje były zgoła odmienne – wtedy właśnie to biało-niebiescy zatriumfowali wynikiem 3:1.

O dobrej walce i braku szczęścia w dzisiejszym spotkaniu mówił w pomeczowym komentarzu Paweł Filipowicz:

Większy potencjał Skry jako powód przegranej wskazał trener Andrzej Kowal:

W następnym meczu, również domowym, biało-niebiescy podejmą Trefl Gdańsk. Nastroje przed tym spotkaniem są dobre. Trener Kowal cieszy się z powrotu Andreasa Takvama, który – choć jeszcze nie w pełni sił – w pozytywny sposób zaznaczył swoją obecność w środowym starciu:

Mimo że ostatnie mecze nie dały okazji do punktowania, to trener nie żywi obaw o nastawienie zawodników:

MVP spotkania został Grzegorz Łomacz.

Następny mecz Ślepsk Malow rozegra także w Suwałki Arena. W poniedziałek, 22 lutego o godzinie 17:30 biało-niebiescy podejmą Trefl Gdańsk. Może tym razem uda zdobyć się jakieś punkty. Aktualna tabela PlusLigi tu => oficjalna strona PlusLigi.

Ślepsk Malow Suwałki – PGE Skra Bełchatów 1:3 (23, -22, -22, -24 )

Fotografie.  Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

Leave a Reply