Wspaniałą niespodziankę sprawili swoim kibicom siatkarze Ślepska. W dzisiejszym (22 lutego) spotkaniu biało-niebiescy stanęli do walki z przeciwnikiem jak równy z równym, a przecież mierzyli się z zajmującą trzecią lokatę w tabeli PlusLigi drużyną Trefla Gdańsk. I wygrali – do tego za trzy punkty!

Już początek meczu był wielce obiecujący: Ślepsk zdobył kilka punktów z rzędu, przeciwnicy mieli problemy z wejściem w rytm gry. Trwało to jednak niedługo, niebawem na tablicy pojawił się wynik remisowy – pocieszeniem był fakt, iż obie drużyny punktowały właściwie na zmianę. I wreszcie nastąpiła udana końcówka – kilkupunktowa przewaga Ślepska, którą zawodnicy potrafili zamienić na zwycięstwo.

A taki wynik niewątpliwie dodał skrzydeł gospodarzom. W pierwszym secie mieli pewne problemy z obroną, w drugim sytuacja zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni. Biało-niebiescy zdobywali punkt za punktem, mieli nawet sześciopunktową przewagę. Jednak nie dane było jej utrzymać – im bliżej końcówki, tym topniała coraz bardziej, niebawem też Trefl wyrównał – 19:19. Wiadomo jednak, że póki set trwa, wszystko jest możliwe. Trefl zdobył już tylko dwa punkty, a suwalczanie triumfowali – ale niedługo cieszyli się z tego sukcesu. Kontrowersje co do ostatniego punktu i kilkakrotne sprawdzanie nagrań sprawiły, że jeszcze trzeba było walczyć o wynik. Doszło nawet do wyrównania – 24:24, zatem emocji nie brakowało zanim z wynikiem 26:24 gospodarze mogli cieszyć się z drugiego zwycięskiego seta i pewnego punktu.

Z pewnością rozbudziło to nadzieje na wygraną, jednak dla Trefla trzecia odsłona to „być albo nie być” w tym meczu. Znowu gra była bardzo wyrównana i suwalczanie walczyli z poświęceniem próbując wyciągać najtrudniejsze piłki. Niejednokrotnie udawała się ta sztuka, ale ostatecznie to goście mogli cieszyć się z pierwszego wygranego seta.

Zwycięstwo za trzy punkty to w sytuacji Ślepska była wymarzona opcja. I tak się stało dzięki dobrej grze w czwartej odsłonie spotkania. Tu już wątpliwości nie było – o czym świadczy wynik – to zdecydowanie nie był dobry dzień Trefla.

W poniedziałkowym meczu kibice zobaczyli wypróbowany skład – trzon stanowili pewniacy (Bołądź, Tuaniga, Takvam, Rousseaux, Sapiński, Waliński, Czunkiewcz), na krótko na parkiecie pojawiali się Szwaradzki, Rohnka, Rudzewicz czy Filipowicz.

Po meczu trener Andrzej Kowal stwierdził, że takie zwycięstwo było nam potrzebne – co więcej – daje ono nadzieję na awans do playoffowej ósemki, choć podkreślił, że założonym celem było utrzymanie w PlusLidze, zatem to miły naddatek:

Radości ze zwycięstwa nie krył MVP poniedziałkowego meczu, Josh Tuaniga:

Bartłomiej Bołądź podkreślił znaczenie wygranej w związku z lokatą Ślepska w tabeli. Choć kolejny mecz to spotkanie ze spadkowiczem, biało-niebiescy nie deprecjonują przeciwnika:

Jaki poniedziałek, taki cały tydzień – oby to przysłowie sprawdziło się w przypadku meczów Ślepska Malow. I są na to spore szanse – po spotkaniu z zespołem z czołówki tabeli czeka podopiecznych Andrzeja Kowala starcie z drużyną z Będzina, która w tym sezonie ma ewidentne problemy. Ale spadkowicze potrafią pokazać wolę walki, o czym biało-niebiescy wiedza doskonale: w ubiegłym sezonie Visła Bydgodszcz, mimo że znajdowała się na ostatniej pozycji, była nie do pokonania. Kolejny mecz w Suwałki Arena w niedzielę, o godzinie 17.30.

Ślepsk Malow Suwałki – Trefl Gdańsk 3:1 (21, 24, -23, 18)

Fotografie: Wojciech Otłowski

Leave a Reply