- Reklama -

Brudna kasa polityków

Po tym, jak media opublikowały fragment wywiadu z Pawłem Piskorskim, byłym prominentnym działaczem PO i bliskim współpracownikiem Donalda Tuska, w którym twierdzi on, że Kongres Liberalno-Demokratyczny był finansowany przez niemiecką CDU, wybuchła wielka wrzawa na polskiej scenie politycznej. Politycy z opozycji, dający wiarę jego wynurzeniom, domagają się powołania specjalnej komisji śledczej, która miałaby zbadać patologie polskiego życia partyjnego w ciągu ostatnich 25 lat, no może poza SLD umoczonym niegdyś w podobne geszefty.

Autor: Wojciech Podjacki, artykuł ukazał się w „Polskim Szańcu” nr 2/2014

Przedstawiciele partii rządzącej, co zrozumiałe, starają się natomiast za wszelką cenę zdezawuować rewelacje byłego kamrata i przedstawić go jako niewiarygodnego, twierdząc, że jest to zemsta za wyrzucenie go z Platformy i element brudnej kampanii wyborczej. Przyznaję, że moment nie był zbyt szczęśliwy, bowiem akurat toczyła się kampania do Parlamentu Europejskiego, a sam Piskorski kandydował z list Komitetu Europa Plus-Twój Ruch, który walczył o przetrwanie i chwytał się wszystkich sposobów, aby zaszkodzić konkurentowi. Ale czy to czyni ujawnione informacje niewiarygodnymi?

Wątpię, ponieważ Piskorski jest doskonale poinformowany o kulisach funkcjonowania KL-D, był w końcu sekretarzem generalnym i wiceprzewodniczącym tej partii. Poza tym raczej zdaje on sobie sprawę z wagi zarzutów wobec kliki obecnego premiera i ewentualnych konsekwencji swoich słów. O ich prawdziwości świadczyć mogą dziwne reakcje Tuska i jego otoczenia. Premier wyraźnie kręci i unika jasnej odpowiedzi na stawiane zarzuty, jego partia nabrała wody w usta, a Piskorskiemu nie wytoczono sprawy sądowej o zniesławienie. Sprawca tego zamieszania twierdzi natomiast, że ma twarde dowody i deklaruje, że przedstawi odpowiednie dokumenty przed sądem lub komisją śledczą, gdyż „wymagają merytorycznej oceny, także prawdziwości podpisów, które tam widnieją”.

Ujawnione informacje na temat finansowania KL-D przez niemiecką CDU słusznie bulwersują opinię publiczną, ale należy przypomnieć, że nie był to jedyny tego typu przypadek, gdy obce czynniki wspierały finansowo „polskie” partie polityczne. W styczniu 1990 r. Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego przekazała PZPR pożyczkę (z zasobów KGB), w wysokości 1,2 mln dolarów amerykańskich, z przeznaczeniem na sfinansowanie utworzenia SdRP i wydawanie „Trybuny”. W obu przypadkach można się łatwo doszukać wielu podobieństw, mianowicie „moskiewska pożyczka”, tak jak „berlińska” miały miejsce na początku tzw. transformacji ustrojowej, gdy upadł PRL i tworzono zręby III Rzeczypospolitej. W obie afery byli zamieszani prominentni działacze SdRP (Leszek Miller) i KL-D (Donald Tusk i Jan Krzysztof Bielecki), którzy stworzyli swoje partie i zapewnili im sukcesy wyborcze za obce pieniądze, a dzisiaj pełnią najważniejsze funkcje w naszym państwie. W obu przypadkach złamano też obowiązujące prawo i najpewniej liderzy PO unikną konsekwencji karnych, podobnie jak ich lewicowi odpowiednicy, którzy po dojściu SdRP do władzy w 1993 r. umorzyli śledztwo w sprawie nielegalnego finansowania ich ugrupowania.

Proceder finansowania partii z podejrzanych źródeł nie jest tylko Polską specjalnością, jest natomiast bardzo rozpowszechnionym zjawiskiem w Europie Zachodniej. Wspólną cechą afer związanych z finansowaniem polityki jest bezkarność ich głównych „bohaterów”. Najgłośniejszą była sprawa niemieckiego kanclerza Helmuta Kohla, który w 1998 r. odchodził z polityki w atmosferze wielkiego skandalu. W Niemczech rozpętała się polityczna burza, gdy wyszło na jaw, że „kanclerz jedności Niemiec” stworzył system niezgodnego z prawem finansowania kierowanej przez niego partii CDU – tzw. „czarnych kas”, do złudzenia przypominający metody stosowane przez gangsterów piorących brudne pieniądze. Kohl, pomimo tego, że odmówił prokuratorom wskazania sponsorów swojej partii, nie poniósł żadnych konsekwencji karnych, a prokuratura umorzyła śledztwo, gdy zgodził się on na zapłacenie grzywny w wysokości 300 tys. marek. Kiedy zaś we wrześniu 1998 r. kierowana przez niego koalicja rządowa przegrała wybory, „nieznani sprawcy” zniszczyli w Urzędzie Kanclerskim większość dowodów jego finansowych machinacji.

Ujawnione przez Piskorskiego informacje mają wielkie znaczenie, ponieważ odsłaniają kulisy „robienia polityki” w dzisiejszej Polsce i tak jak wcześniejsza afera związana z „moskiewską pożyczką”, pokazują jak pewne partie, które zawłaszczyły nasze państwo i „zabetonowały” polską scenę polityczną, zostały od samego początku „zaprogramowane” na szkodzenie naszym narodowym interesom i wysługiwanie się obcym ośrodkom decyzyjnym. Jak bowiem inaczej można zinterpretować prorosyjską postawę SdRP, a potem SLD, czy serwilizm Donalda Tuska i jego kompanów z KL-D (obecnie z PO) wobec niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, która jest przecież następczynią Helmuta Kohla w CDU i doskonale orientuje się w kulisach finansowania tuskowej „drużyny”. Branie kasy od partii wywodzącej się z innego państwa jest aktem zdrady narodowej i przypomina karygodne praktyki stosowane przez targowiczan w XVIII wieku, które walnie przyczyniły się do upadku Rzeczpospolitej. Nikt w polityce, tym bardziej międzynarodowej, nie rozdaje pieniędzy za darmo, zazwyczaj oczekuje się w zamian, że podejmowane przez beneficjenta decyzje będą korzystne dla sponsora. Dlatego trudno jest uwierzyć w to, że Niemcy dali pieniądze KL-D za darmo. Najprawdopodobniej liderzy tej partii zaciągnęli wtedy jakieś zobowiązania wobec CDU, a dzisiejsza ich postawa, charakteryzująca się służalczą uległością w stosunku do niemieckich interesów, tak w Polsce, jak i w Unii Europejskiej, zdaje się to potwierdza.

Sprawcy obu afer związanych z tzw. „pożyczką moskiewską” i „berlińską” powinni stanąć przed Trybunałem Stanu, ponieważ branie pieniędzy z zagranicy na rozwój struktur politycznych ich partii jest bardzo poważnym przestępstwem i działalnością na rzecz obcego państwa. Fakt, że „polską” lewicę budowały pieniądze z Moskwy, a jedną z głównych partii centroprawicowych pieniądze z Berlina, jest nie tylko skandaliczny, ale i karygodny. Jednak nie wierzę w to, że powstanie teraz jakakolwiek komisja śledcza mająca wyjaśnić kulisy tego przestępczego procederu. Tym bardziej żaden z winowajców nie stanie przed sądem, ponieważ do tego potrzeba woli politycznej, a jak wiadomo sprawcy tych afer nie mają w tym żadnego interesu. A nawet, gdyby podjęto obecnie jakąś próbę wyjaśnienia tych spraw, to rządzący Polską politycy, będąc sędziami we własnej sprawie, zatuszują swój udział w bulwersujących nas aferach. Dlatego, aby wymierzyć im sprawiedliwość należy najpierw odsunąć od władzy szkodników, którzy rządzą naszym krajem.

Najnowsze artykuły

Paśny Buriat poleca: Recenzja książki Artura Ziontka „Stałem nago na progu domu. Opowiadania”

Czy codzienność może być atrakcyjnym tematem książki? Takie pytanie...

Potrzebujesz PDF ze zdjęć? Oto najszybszy sposób

Zdjęcia ze smartfona, skany dokumentów, fotografie z archiwum, wszystko...

Wiatr w żagle. 1 maja rusza sezon na Wigrach

1 maja jezioro Wigry znów zacznie żyć pełnią wodniackiego...

„Kokuho” w Cinema Lumiere: ile kosztuje spełnienie marzeń (wygraj bilety)?

https://www.youtube.com/watch?v=MKrcitX02k8&t=1s W cyklu "Kino dla koneserów" w Cinema Lumiere w...

Z regionu: Konkurs o indeks Politechniki Białostockiej EL-ROBO-MECH 2026

Sztuczna inteligencja ratująca dzieci w samochodach, robotyczni towarzysze dla...
Reklama

Pozostałe artykuły

Paśny Buriat poleca: Recenzja książki Artura Ziontka „Stałem nago na progu domu. Opowiadania”

Czy codzienność może być atrakcyjnym tematem książki? Takie pytanie pojawiało się w mej głowie kilkukrotnie podczas lektury kolejnej książki sygnowanej wydawnictwem Paśny Buriat. Mowa...

Portal DOM pomoże wycenić nasze lokum? Prawdopodobnie zacznie działać w przyszłym roku. Czy będzie on pomocą dla sprzedających lokum? Są wątpliwości

Można powiedzieć z całą pewnością, że dane pochodzące z łatwiej dostępnych po zmianach, lokalnych Rejestrów Cen Nieruchomości odsunęły nieco w cień temat rządowego portalu...

Wigierski Park Narodowy szuka artysty. Powstaną drewniane rzeźby zwierząt w naturalnych rozmiarach

Niecodzienne ogłoszenie pojawiło się właśnie na stronie Wigierskiego Parku Narodowego. Park poszukuje wykonawców, którzy podejmą się stworzenia… realistycznych rzeźb zwierząt z drewna. I to...