Jak wybrać dobre ryby?

0
744
#falko #ryba

Czy wszystkie ryby powinny lądować na talerzu? Z pewnością nie. Czym kierować się przy wyborze ryb – i tych świeżych, i tych przetworzonych – na co dzień i od święta, by nie kupić na przykład ryb parzonych i farbowanych metodą natryskową, które „udają” produkty wędzone?

Materiał promocyjny.

O to, na co zwrócić uwagę przy zakupie ryb, pytamy Huberta Falkowskiego z firmy Falko Fish, zajmującej się dystrybucją ryb świeżych, wędzonych, przetworzonych, ale też produkcją materiału zarybieniowego, hodowlą oraz wędzeniem ryb metodą tradycyjną.

falko_logo

Hodujemy i wędzimy

Firma Falko Fish nie jest zwyczajną hurtownią ryb. Obszar jej działalności obejmuje również zarybianie jezior. – Pozyskujemy tarlaki z własnych jezior. Wylęg podchowujemy w stawach do narybku i narybkiem zarybiamy akweny. Jesteśmy samowystarczalni – hodujemy ryby, odławiamy je i przetwarzamy. Oczywiście, kupujemy też te, których nie mamy w hodowli – na przykład ryby morskie, atlantyckie. W naszej ofercie mamy również ryby mrożone i wędzone – wymienia Hubert Falkowski.

Dodaje też, że Falko Fish od roku zajmuje się wędzeniem ryb metodą tradycyjną, zatrudniając przy tym technologa z Litwy, którego receptury odpowiadają gustom smakowym klientów z Litwy i Polski. – Nasz technolog nie zdradza receptur, jego ryby są po prostu znakomite – ocenia Falkowski.

O ich smaku decyduje również wybór naturalnych składników i niechęć do jakichkolwiek konserwantów. – Naszą dewizą jest jakość. Dysponujemy transportem chłodniczym – również mobilnymi punktami sprzedaży, dzięki którym produkty, jakie docierają do klientów, są świeże – tłumaczy właściciel Falko Fish.

Złe i dobre wędzenie

W ofercie Falko znajdują się również ryby wędzone. Zwolenników, jak i przeciwników tego procesu jest wielu. Temat, który poróżnił obie grupy, dotyczy tego, że podczas wędzenia powstaje benzopiren, wnikający do zewnętrznej powierzchni wędzonych produktów, zwiększający ryzyko rozwoju raka żołądka i jelita. – Nie zgadzam się z tym, że wędzenie tradycyjne jest szkodliwe. Benzopiren można łatwo wyeliminować, i to na etapie budowy wędzarni – zaznacza Hubert Falkowski.

Wdrożenie dobrych rozwiązań nie jest trudne. Jak tłumaczy Falkowski – chodzi o to, aby palenisko nie znajdowało się tuż pod wędzarnią. – My zrobiliśmy to w ten sposób, że od paleniska biegnie koryto o długości około 4 metrów. W tym korycie wstawione są sita, a więc wszystkie smoliste substancje powstające w wyniku spalania drzewa osadzają się na sicie, które jest regularnie czyszczone i wymieniane. Dzięki tej metodzie zmniejszyliśmy ilość benzopirenów o 50 procent – zaznacza właściciel Falko Fish.

Ta konstrukcja paleniska powoduje jednak wydłużenie procesu wędzenia o 2 godziny. – Mimo tego, takie wędzenie się opłaca. Produkt jest rewelacyjny, a kontrola nad procesem wędzenia – większa – komentuje Falkowski.

Wędzenie natryskowe

Nowoczesne maszyny, które Hubert Falkowski widział na wielu targach przetwórstwa ryb, mimo zastosowania w nich nowych technologii, nie mogą konkurować z tradycyjnymi wędzarniami. – Tak wędzona ryba nie dorównuje smakiem rybom wędzonym tradycyjnie. Poza tym, ryby przygotowywane hurtowo zawierają domieszkę konserwantów i barwników. Widziałem nawet proces nastrzykiwania ryby solą, a potem w specjalnej komorze – parzenie ryb, a nie wędzenie, by na koniec włożyć ryby do „lakierni”. Te ryby nie są wędzone, są wzbogacane o ekstrakt wędzarniczy i… kolor, czyli są po prostu farbowane – zdradza Hubert Falkowski.

Duże przetwórnie nie chwalą się tymi praktykami, najważniejsze dla nich jest to, że produkty są dopuszczone do spożycia i sprzedaży. Idą za tym pieniądze i czas. – W przypadku tradycyjnych wędzarni procesu nie da się przyspieszyć. Ryb nie nastrzykujemy solanką ani innymi środkami, u nas leżakują one w solance przez 12 godzin – mówi Falkowski.

Czytajmy etykiety, pytajmy sprzedawców

– Oprócz tego, że ludzie nie sprawdzają składu produktów, nie czytają etykiet, to nie zwracają uwagi na świeżość. Zauważyłem, że młodsze pokolenie w ogóle nie zna się na rybach – ci ludzie nie wiedzą, w jaki sposób poznać, czy ryba jest świeża – zauważa rozmówca. Hubert Falkowski stwierdza, że zaufanie do marketów powinno być ograniczone, ponieważ ryby sprzedawane w sklepach często podróżują na koniec Polski, gdzie są patroszone, poddawane obróbce i pakowane, by np. wrócić na Suwalszczyznę – do sklepów. – Trudno w tym przypadku mówić o świeżości produktu, choć nadal nadaje się on do spożycia – podkreśla Hubert Falkowski.

Falkowski przestrzega też przed kupowaniem łososi z farm skandynawskich. – Niestety, słabsze ryby hodowane w takich skupiskach, zdychają. Nikt ich nie wyławia. Pozostałym, by przetrwały, podawane są antybiotyki. Te ryby są także karmione paszą wysokobiałkową – dzięki temu ich przyrost następuje błyskawicznie. Świetnym przykładem jest nasz węgorz, który w jeziorze rośnie 15 lat. Na rynku są dostępne węgorze, które gotowość do sprzedaży osiągają w ciągu roku – zdradza H. Falkowski.

Zdaniem rozmówcy zawsze warto zapytać sprzedawcę o pochodzenie ryb. Niższa cena powinna nas zaalarmować o tym, że produkt może być gorszej jakości – kto ma większą wiedzę, powinien poznać to po mięsie ryby – jego strukturze, kolorze. – Zachęcam do kupowania zdrowych produktów – od firm lokalnych. Mamy nie tylko pewność co do źródła pochodzenia produktu, ale też wspieramy naszą gospodarkę i miejsca pracy – apeluje Hubert Falkowski.

Zwracajmy uwagę na pochodzenie ryb. Po co kupować produkty zanieczyszczone metalami ciężkimi lub faszerowane antybiotykami i innymi środkami niekorzystnymi czy wręcz szkodliwymi dla zdrowia.

Więcej informacji na temat firmy FALKO FISH.

Fot. Niebywałe Suwałki – Marcin Tylenda oraz Falko Fish

Leave a Reply