Czeka nas rewolucja w wielu dziedzinach. Wywiad z Czesławem Renkiewiczem, prezydentem Suwałk

0
805
23 X 2021; Suwalski Ośrodek Kultury; Na skrzydłach tańca. Jubileusz 70-lecia ZPiT Suwalszczyzna; Czesław Renkiewicz © 2021 Wojciech Otłowski

Rośnie inflacja, rosną ceny w sklepach, rosną rachunki. Zmiany w polskim systemie finansowym o zawrót głowy przyprawiają księgowych i doradców finansowych. Jak poradzą sobie z tym samorządy? Jak poradzą sobie Suwałki? Przed nami trudne czasy związane z poszukiwaniem oszczędności czy może poszukiwaniem nowych źródeł dochodu?

Z prezydentem Suwałk, Czesławem Renkiewiczem rozmawiała Iwona Danilewicz.

Iwona Danilewicz: Kto śledzi rozwój Suwałk, temu nie trzeba przypominać o tym, że największe i najdroższe inwestycje zostały zrealizowane lata temu. Obecnie mówimy głównie o budowie dróg osiedlowych i remontach, ale też i o ambitnych planach – budowie ogromnej biblioteki za około 30 mln złotych, budowie ITPO – spalarni śmieci, która może pochłonąć nawet 150 mln złotych. Dokąd nas to doprowadzi? Prognozowane zadłużenie Suwałk może wynieść prawie 245 mln zł. To nie wygląda dobrze. Panie Prezydencie, co dalej?

Czesław Renkiewicz: Ostatnie lata były poświęcone dużym inwestycjom poprawiających infrastrukturę społeczną miasta. Pakiet usług publicznych to był nasz priorytet. Cały czas myśleliśmy o usługach, z których mieszkańcy mogliby skorzystać po pracy – tych z dziedziny sportu, kultury, czy też aktywnego udziału w sporcie i kulturze. Chcieliśmy, aby suwalczanie i osoby przyjeżdżające do miasta mogły skorzystać z atrakcyjnej oferty. Do tego potrzebna była infrastruktura – bez niej nie moglibyśmy realizować wydarzeń i przedsięwzięć. Przez długie lata ten plan wdrażaliśmy w życie. Mamy prawie wszystko, brakuje nam medioteki – dużej biblioteki, łączącej północną i południową część miasta, która może kosztować 30-40 mln złotych i która wpisuje się w nową perspektywę finansową Unii Europejskiej. Na pewno będziemy chcieli ją zbudować, żeby bez końca nie wydawać pieniędzy na remonty starych obiektów, jak np. budynek biblioteki przy ul. Emilii Plater, który wymaga remontu dachu, co moim zdaniem nie ma sensu.

Przed nami inwestycje poprawiające infrastrukturę sportową, dzięki środkom z Polskiego Ładu (link do artykułu). Udział finansowy miasta w tych inwestycjach nie będzie duży – tylko 10%. Na pewno musimy jeszcze wiele wykonać, ale nie będą to olbrzymie przedsięwzięcia. Cały czas poprawiamy infrastrukturę drogową na nowych osiedlach i na nowych ulicach – to stała i systematyczna praca.

Pamiętajmy, że utrzymanie instytucji i obiektów infrastruktury społecznej kosztuje – to są wydatki bieżące. Nadchodzące lata widzę w ten sposób – będziemy wykładali mniej środków na inwestycje, a bardziej będziemy skupiali się na utrzymaniu tego, co mamy.

Czy to oznacza również zmniejszenie zadłużenia miasta?

Projekt budżetu miasta na 2022 rok przewiduje zadłużenie na koniec przyszłego roku na poziomie prawie 245 mln zł, ale już dzisiaj mogę powiedzieć że będzie ono niższe o kilkanaście milionów złotych. Wynika to z faktu, iż w 2021 roku nie skorzystamy z pełnego kredytu – zadłużenia miasta na koniec bieżącego roku będzie niższe o ok. 12 mln zł. Tego, że zadłużenie miasta będzie systematycznie maleć, nie obiecuję. Trzeba je ustabilizować na bezpiecznym poziomie i moim zdaniem nie może ono przekroczyć kwoty 250 mln złotych. Uważam, że na większą kwotę miasto nie powinno się zadłużać. Przy aktualnych dochodach zadłużenie nie powinno być wyższe od tej kwoty. Chyba że nastąpi wzrost dochodów miasta i zwiększą się możliwości naszego budżetu.

W tej chwili stoimy na rozdrożu – przed nami wielka niewiadoma. Nie wiemy, w jaki sposób będą kształtowały się dochody miasta i innych jednostek samorządu terytorialnego. Po znaczących zmianach, wprowadzonych Polskim Ładem, nie wiemy, jakimi środkami finansowymi będziemy dysponowali, aby zaspokoić potrzeby mieszkańców. I dzisiaj największą niewiadomą jest właśnie nasza sytuacja finansowa w zakresie dochodów. Zadłużenie kreujemy sami. Wiemy, jaki mamy dług, wiemy, w jakiej wysokości będziemy spłacali kredyt w poszczególnych latach. Martwi mnie coś innego. Samorządy są coraz bardziej uzależnione od transferów środków z różnych urzędów i ministerstw. Zamiast dochodów własnych, będziemy mieli dotacje i subwencje lub jednorazowe rekompensaty, jak np. teraz – przelew do miasta w wysokości 13 mln złotych z tytułu utraty dochodów z PIT-u w 2022 roku. Nie wiem, czy to będzie wsparcie stałe, czy jednorazowe. Tego nikt nie wie. Rozregulowano dobrze funkcjonujący mechanizm finansowy jednostek samorządu terytorialnego. A na to wszystko nakłada się jeszcze inflacja – wzrost cen towarów, cen nośników energii. Z niepokojem wchodzimy w 2022 rok.

Jaką kwotę z zadłużenia miasto spłaca co roku?

Około 15-17 mln złotych z odsetkami.

W nawiązaniu do ostatnich podwyżek w mieście i rosnących cen energii, ciepła, praw do emisji CO2 – związanych z wykorzystywaniem węgla, warto poruszyć temat spalarni odpadów. Za nami drugie spotkanie. W toku dyskusji poruszany jest głównie argument ekonomiczny i przytaczane pytanie, czy ITPO faktycznie rozwiąże problem rosnących cen.

Mamy zielone światło w zakresie inwestycji w Instalację Termicznego Przetwarzania Odpadów. Podczas debaty z udziałem mieszkańców były pokazane na slajdach wykresy dotyczące ilości odpadów przekształcanych termicznie przez kraje dobrze rozwinięte – Europy Zachodniej i Skandynawii. Te kraje spalają odpady. My chcemy robić to samo – Ministerstwo Klimatu i Środowiska to popiera. Są dostępne środki finansowe na budowę ITPO, a my chcemy z nich skorzystać.

Podwyżki mediów są nieuniknione. Jako osobistą porażkę traktuję fakt, że przez wiele lat promowałem przyłącza gazowe. Uważałem, że w rozproszonej zabudowie jednorodzinnej trudno doprowadzić ciepło systemowe z PEC-u, dlatego przekonywałem, że warto skorzystać z propozycji gazowników – każdego roku coraz więcej domów jednorodzinnych przyłączanych było do sieci gazowej. Od nowego roku cena gazu wzrośnie o 54 proc., to podcięcie skrzydeł miejskiemu programowi walki z niską emisją. W tej sytuacji mieszkaniec kilka razy zastanowi się nad wymianą pieca – kopciucha. Obawiam się, że po podwyżkach chętnych do wymiany źródeł ciepła będzie niewielu.

I w tym kontekście pojawia się druga sprawa, czyli ciepło miejskie. Mamy swój „węgiel” – to frakcje RDF i pre-RDF, w oparciu o których spalanie chcemy wytwarzać ciepło tańsze niż ciepło z węgla. Pamiętajmy o tym, że od węgla musimy zapłacić prawa do emisji CO2 – to haracz. W pewnym momencie cena przekroczyła 90 euro za tonę, a z jednej tony węgla wytwarza się ponad dwie tony CO2 – to łatwo policzyć. Dochodzimy do absurdów. I co jest istotne – Unia Europejska mówi, że tych opłat nie odpuści, a my mamy zaległości w energetyce sięgające 20-30 lat. Dla nas – dla Polski odejście od węgla będzie bardzo trudne i kosztowne. Uważam, że zamiast wozić śmieci do Białegostoku i cementowni w centralnej Polsce – tak jak robimy to teraz – płacąc za to duże pieniądze, powinniśmy spalać te odpady u siebie, respektując reżim środowiskowy i wytwarzając ciepło, z którego skorzystają nasi mieszkańcy i którzy zapłacą dzięki temu mniej za dostarczone ciepło i odebranie odpady komunalne.

Argument ekonomiczny jest zrozumiały. Pozostaje jeszcze kwestia społeczna – sprzeciw mieszkańców. Na Pana biurko wpłynęła petycja podpisana przez kilkaset osób (ponad 700). Z drugiej strony, podczas ostatniego spotkania w sprawie budowy ITPO w Suwałkach, w którym uczestniczyłam, frekwencja była nieduża. Jak tłumaczyć niewielkie zainteresowanie suwalczan budową spalarni śmieci w sąsiedztwie PEC-u?

Ja jestem podbudowany postawą radnych i tej drugiej grupy mieszkańców, którzy pomysł popierają. Uważam, że zdecydowana większość to rozumie i akceptuje. Zawsze znajdzie się grupa przeciwników jakiegoś pomysłu. Wiem, że petycja przeciwko spalarni śmieci była przekazywana z domu do domu, ludzie podpisywali się chyba w charakterze kontry, sprzeciwu. My, Polacy, mamy to w genach. Nie mówię, że to źle. Czasami tak trzeba. Ale my nic złego w mieście nie chcemy zrobić – to samorząd będzie inwestorem. Wyjaśniamy, pokazujemy, zapowiadamy kontrolę społeczną na etapie budowy i na etapie funkcjonowania spalarni. Nic nie mamy do ukrycia. To ważne, że zanieczyszczeń będzie mniej niż z dużego komina PEC-u. Moim zdaniem są to argumenty przekonujące i tylko kwestią czasu jest przekonanie do inwestycji suwalczan.

Drugie spotkanie w sprawie budowy spalarni śmieci w Suwałkach.

Czy nie warto skupić się na bardziej ekologicznych rozwiązaniach – zwiększeniu poziomu segregacji odpadów, szczególnie w blokach, wykorzystaniu zielonych źródeł energii?

To też jest argument – musimy to robić. Kwestia segregacji odpadów pozostaje w Suwałkach do dopracowania, szczególnie w budownictwie wielorodzinnym. Recykling jest potrzebny, ale bez rozwiązań ustawowych, systemowych – centralnych, niewiele osiągniemy. Potrzebny jest przemyślany mechanizm – opłata produktowa, kaucyjność, pojemniki przy sklepach, paragony. My już teraz odzyskujemy część odpadów i zależy nam na tym, aby na wysypisko trafiało coraz mniej śmieci. Póki co, najskuteczniejszą i najtańszą metodą jest przetwarzanie termiczne.

Wspomniał Pan o kontroli społecznej inwestycji – ITPO. Jednak udział społeczeństwa w działaniach samorządu w Suwałkach nie opiera się wyłącznie na petycjach i sprzeciwach. Od lat realizowany jest Suwalski Budżet Obywatelski, w którym środki przez lata od kwoty 1 mln złotych wzrosły do 2,6 mln złotych. Jest Pan za utrzymaniem status quo czy za wprowadzeniem zmian – większego udziału mieszkańców w wykorzystaniu budżetowych środków?

Budżet obywatelski czeka w Suwałkach istotna zmiana, prawie rewolucja. Wypracowaliśmy pewne rozwiązania, które funkcjonowały przez wiele lat. Po wprowadzeniu do ustawy o samorządzie gminnym zmian, instytucja nas nadzorująca, czyli Urząd Wojewódzki, zakwestionował naszą uchwałę w tym zakresie. My środki finansowe na realizację budżetu obywatelskiego dzielimy na poszczególne grupy zadań – szufladki i z tych szufladek finansujemy następnie projekty: duże inwestycyjne, małe inwestycyjne, projekty społeczne i kulturalne oraz zielone. Projekty przewidziane do realizacji w 2022 roku pozostaną bez zmian. Ale to ostatni rok funkcjonowania SBO w takiej formie.

Jakie zmiany zostaną wprowadzone?

Kwota 2,6 mln zł lub 2,7 mln zł zostanie rozdysponowana bez podziału na rodzaj, wielkość i charakter inwestycji.

Czy to znaczy, że projekty społeczne, kulturalne lub zielone nie zostaną zrealizowane, jeśli nie otrzymają wystarczającej liczby głosów?

Może się tak zdarzyć, chyba że Urząd Wojewódzki zmieni swoją interpretację , co jest mało prawdopodobne. Musimy zastanowić się, w jaki sposób zaplanować budżet obywatelski na 2023 rok, bo projekty przewidziane na 2022 rok już zostały wybrane i zostaną zrealizowane na starych zasadach. Nad nową uchwałą Rada Miejska pochyli się wiosną i czas pokaże, jakie będą losy Suwalskiego Budżetu Obywatelskiego.

W tym roku doszło do zhakowania elektronicznego głosowania SBO. Zobaczymy, co zrobi z tym policja i prokuratura. Głosy zostały unieważnione, ale dla nas to kolejne światło – po informacjach o handlu podpisami – do tego, aby przeanalizować, w jakiej formie będziemy głosowali w przyszłości. Uważam, że projekty powinny być bardziej analizowanie już na etapie wstępnej oceny. Przy większej wnikliwości naszych inżynierów wiedzielibyśmy, że „balon” – hala pneumatyczna przy Szkole Podstawowej nr 6 nie zachowuje przepisowej odległości od budynków. To powinno zostać wyłapane, podobnie jak inne wątpliwości i uwagi natury technicznej, które teraz wychodzą. Przedstawiciele firmy „Panorama”, która inwestycję realizuje, odbyli z nami spotkanie i poprosili o prolongatę terminu oraz rewaloryzację wynagrodzenia. Na przedłużenie terminu się zgodziliśmy, natomiast zmiana wynagrodzenia nie wchodzi w grę – nie zostało to wpisane w umowę. Jedyna droga to udowodnienie przed sądem, że koszty realizacji zadania wzrosły.

Firma rozważa tę opcję?

Tak, rozważa, ale decyzji jeszcze nie podjęła.

Inna inwestycja, która ostatecznie nie doczeka się realizacji, to napis na bulwarach?

Rezygnujemy ze względu na koszty przewyższające zakładaną pierwotnie cenę. Jest na to zgoda Rady Miejskiej.

Podczas prezentacji projektu budżetu miasta na 2022 roku radni klubu „Łączą nas Suwałki” podkreślali duży udział w tworzenie tego projektu i współpracę z Ratuszem – po raz pierwszy tak aktywną. Podobnie ugrupowanie „Mieszkańcy Suwałk”. Mnie, prócz sfery inwestycyjnej, przyszłorocznych wydatków, o czym już pisałam, interesuje jeszcze jedno zagadnienie – czy radni wypracowali jakiekolwiek rozwiązania służące realnemu obniżeniu kosztów „funkcjonowania samorządu”?

W połowie roku zaprosiłem wszystkich radnych, reprezentujących różne opcje polityczne, do szerokiego udziału w konstruowaniu budżetu. Poprosiłem też o przedstawienie propozycji zmian systemowych, nie tylko o wykaz spraw do załatwienia i inwestycji do wykonania. Propozycji zmian systemowych naszego budżetu ani też propozycji działań oszczędnościowych nie otrzymałem. Klub „Łączą nas Suwałki” zgłosił kilka pomysłów zwiększających dochody, ale nie w sposób znaczący. Głównie chodziło o podniesienia opłat i podatków lokalnych. Muszę jednak przyznać, że tak szeroko konsultowanego budżetu nigdy w Suwałkach nie było – nigdy tak nie pracowałem. Jak zawsze najwyższa aktywność radnych przejawiała się w wydatkowaniu środków budżetowych i przedstawieniu listy inwestycji, spraw do załatwienia. A rolą prezydenta i skarbnika jest znaleźć pieniądze na ich wykonanie.

Przedstawiciele klubu „Łączą nas Suwałki”, prezydent i skarbnik prezentują projekt budżetu na 2022 r.

Wspomniał Pan o propozycjach zmian systemowych opartych głównie na podwyżkach. To najłatwiejsza droga. A co z oszczędnościami?

Zawsze trzeba oszczędzać, ale i też więcej zarabiać na tym majątku, którym dysponujemy. W tym aspekcie jest jeszcze coś do zrobienia. Jeśli chodzi o same oszczędności, to nie wygenerujemy wielu – chyba, że pozamykamy nasze instytucje i jednostki. Do tego przecież dojść nie może. Musimy łożyć środki na media, na zatrudnienie ludzi – nie możemy zapominać o czynniku ludzkim. Mamy wysoką inflację, w granicach 8 proc., a może nawet i więcej w niedługiej perspektywie, a nasi pracownicy od dawna nie otrzymali podwyżek. Stąd decyzja o skierowaniu ponad 8 mln zł na wzrost wynagrodzeń. Te podwyżki im się po prostu należą.

Wracając do oszczędności. Na opłatach za media, np. za energię elektryczną oszczędzać za bardzo się nie da. Warto skupić się na optymalizacji struktur i kadr – nie wszystko musimy prowadzić my, jako miasto. Mam na myśli chociażby hotel „Wigry”. W aquaparku czy też w Arenie Suwałki też są potencjały do wykorzystania – i to jest zadania dla kierowników tych obiektów oraz dyrekcji OSiR-u. Musimy lepiej wykorzystać infrastrukturę, którą mamy, skuteczniej ją promować, zachęcać w większym stopniu mieszkańców i różne podmioty do jej wykorzystania, stosując różne narzędzia marketingowe. Mamy też inne pomysły, ale ich wdrożenie wymagać będzie odwagi od radnych i mam wątpliwości, czy radni będą chcieli podjąć rękawicę.

A jak w takim razie do pomysłu optymalizacji struktur i kadr ma się plan utworzenia nowego wydziału – wydziału promocji i komunikacji społecznej?

Chcemy zamknąć się w obsadzie etatowej, którą mamy. Utworzenie tego wydziału nie będzie łatwe. Na pewno potrzebujemy jeszcze co najmniej jednego pracownika. Naszym celem jest lepsze wykorzystanie potencjału miasta poprzez jego promocję adresowaną do różnego odbiorcy. Obecnie promocja miasta jest rozproszona i prowadzona w różnych instytucjach i wydziałach. Widzimy brak koordynacji tych działań. Zobaczymy, czy jesteśmy w stanie posiadany kapitał ludzki wykorzystać i zagospodarować z pożytkiem przy realizacji działań promocyjnych. Nie chcę bez uzasadnienia zwiększać zatrudnienia w Urzędzie Miejskim, bo to przecież kosztuje.

Kilkukrotnie, przy temacie analizy wydatków miejskich, wspominał Pan o niedostatecznym wykorzystaniu potencjału organizacji pozarządowych. Co Pana zdaniem w obszarze NGO-sów nie funkcjonuje, jak należy?

Uważam, że niektóre suwalskie NGO-sy zostały skomercjalizowane. Trzeci sektor postrzegam jako sektor, który wnosi coś więcej niż realizację usługi za określone pieniądze. Kiedy podmiot publiczny – miasto dysponuje środkami i zleca określoną usługę, i za tę usługę płaci, to mamy sytuację zamówień publicznych. Ja zamawiam – firma realizuje – czysta komercja. Oczekiwałem, że niektóre NGO-sy będą wnosiły więcej w życie społeczne miasta. Spotykam się niestety coraz częściej z taką sytuacją, że gdy nie zaproponujemy odpowiednio wysokiej stawki, to organizacje nie startują do konkursu, bo im się to nie opłaca.

O których dziedzinach działalności organizacji pozarządowych rozmawiamy?

Choćby o Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych, które musi zostać zreformowane – będzie włączone w struktury Ratusza na początku nowego roku. CWOP ma działać w oparciu o pracowników zatrudnionych w Urzędzie Miejskim – tak, jak w Białymstoku. Rezygnujemy z organizacji pozarządowych.

Mam też swoje spostrzeżenia związane z prowadzeniem klubów seniora. Może byłem zbyt naiwny, sądząc, że skoro mamy wiele stowarzyszeń senioralnych, to przygotują się one do działalności – seniorzy będą dzielili się swoim doświadczeniem w różnych dziedzinach, przeniosą je i wykorzystają na gruncie własnej aktywności w klubach seniora. Okazuje się, że nie. Musimy dać pieniądze stowarzyszeniom prowadzącym kluby seniora na zatrudnienie kierownika, koordynatora, animatora, specjalistów, itp. W pewnym momencie za godzinę pracy w klubie seniora pojawiła się stawka 100 zł. Moja obecna stawka godzinowa jest niższa. Dlatego też w warunkach konkursowych kazałem ją odpowiednio obniżyć. Obserwując działalność niektórych stowarzyszeń i fundacji, mam wrażenie, że dla niektórych osób jest to podstawowa działalność zarobkowa i sposób na życie, a o to chyba nie chodzi. W działalności III sektora powinna pojawiać tzw. wartość dodana, wynikająca ze społecznego, a nie komercyjnego zaangażowania się osób w prowadzenie różnej działalności na rzecz lokalnej wspólnoty.

Ale co trzeba również podkreślić, mamy w Suwałkach całą masę organizacji, które wykonują kawał dobrej pracy. Uważam, że jeśli organizacja pozarządowa działa sprawnie, jest bliżej ludzi i lepiej potrafi rozwiązywać problemy, to takie działania powinniśmy im zlecać, a nie wykonywać je przy pomocy zatrudnionych urzędników. Ale jeżeli urzędnicy zrobią to tak samo dobrze, jak NGO-sy i jeszcze taniej, to nie widzę sensu zlecania takich zadań dla III sektora.

Niebawem zostanie rozstrzygnięty konkurs na prowadzenie Centrum Informacji Turystycznej w Suwałkach na kolejne dwa lata. Wpłynęła tylko jedna oferta. Jest Pan zadowolony z dotychczasowych działań CIT?

Jestem bardzo zadowolony. Z pewnością CIT funkcjonuje lepiej niż wtedy, gdy był prowadzony przez urzędników z wydziału kultury i turystyki. Jestem szczery aż do bólu. Chcę jeszcze zachęcić wójtów do wspólnego prowadzenia CIT-u. Wiem, że niektórzy popierają ten pomysł, ale współpraca wymaga jeszcze dopracowania. CIT będzie nadzorowany przez nowy wydział promocji i komunikacji społecznej.

Nie mamy już więcej czasu, dlatego zapytam na koniec o te obszary – prócz tych wszystkich wcześniej wspomnianych, które wymagają jeszcze Pana zdaniem poprawy?

Na pewno komunikacja społeczna i promocja miasta. Chciałbym też żeby suwalskie szkoły podwyższyły jakość kształcenia. Dostrzegam też potrzebę lepszego wykorzystania bazy sportowej i kulturalnej. Myślę tu szczególnie o Starej Łaźni, obiektach muzealnych i obiektach sportowych, szczególnie o aquaparku i Arenie Suwałki. Chciałbym, aby było w nich więcej „życia”. Żeby nie stały puste i bez mieszkańców. Póki co, idzie to ciężko. Nie wiem, w czym jest problem. Może zbyt duży komfort pracy, brak wystarczającej motywacji, czy też wypalenie zawodowe… Ale to nie tylko nasza przypadłość. Inne samorządy mają podobne problemy.

Dziękuję za rozmowę.

12 XII 2021; Suwałki Arena; PlusLiga; Ślepsk Malow – Asseco Resovia Rzeszów 0:3
© 2021 Wojciech Otłowski

Leave a Reply