Carla Simón należy do tych twórczyń, które nie uciekają od własnej biografii, a wręcz przeciwnie, czynią z niej najważniejszy materiał artystyczny. Urodzona w 1986 roku w Barcelonie reżyserka straciła oboje rodziców na AIDS, gdy miała zaledwie sześć lat. Teraz Simón powraca z Romeríą, filmem, który jest jednocześnie najbardziej osobistym i formalnie najśmielszym dziełem w jej dotychczasowym dorobku.
Romerería obejrzysz we wtorek, 9 czerwca w cyklu Kino Konesera w Cinema Lumiere w Suwałkach.
Reżyserka wychowała się pod opieką krewnych w północnej Katalonii. Te doświadczenia stały się fundamentem jej debiutanckiego pełnego metrażu Lato 1993 (2017), obrazu, który entuzjastycznie przyjęła krytyka i który Hiszpania wysłała jako swojego kandydata do Oscara. Kolejny film, Alcarràs (2022), przyniósł jej Złotego Niedźwiedzia w Berlinie i miejsce w historii kina, bo to pierwszy zdobywca tej nagrody, w którym bohaterowie rozmawiają po katalońsku.
Akcja tego filmu rozgrywa się w Vigo, mieście na zachodnim wybrzeżu Hiszpanii. Siedemnastoletnia Marina przyjeżdża tam po dokument potrzebny do uzyskania stypendium. Biurokratyczna formalność szybko okazuje się czymś znacznie poważniejszym: wydobywa na jaw rodzinną tajemnicę, przerywa wieloletnie milczenie, zmusza do zmierzenia się z prawdą skrzętnie ukrywaną przez pokolenia.
To klasyczny dla Simón teren – rodzina jako mikrokosmos, w którym wszystko jest na pozór uporządkowane, a pod powierzchnią codzienności czai się coś, co domaga się nazwania. Reżyserka jest mistrzynią w uchwytywaniu ukrytej struktury więzi rodzinnych: ich czułych miejsc, rytualnych maskarad, przemilczeń, które z czasem stają się cięższe od słów.
To, co wyróżnia Romeríę na tle poprzednich filmów Simón, to wyjątkowo zmysłowy, poetycki język wizualny — efekt współpracy z wybitną operatorką Hélène Louvart (współpracującą m.in. z Agnieszką Holland czy Elicą Suleiman). W filmie przenikają się różne plany czasowe, a przeszłość ożywa na ekranie. W fikcję wplecione zostały materiały z prywatnego archiwum reżyserki, co nadaje całości charakter intymnego świadectwa.
Pojawienie się Mariny, brakującego ogniwa w łańcuchu wspomnień i pokoleń, uruchamia wypartą przeszłość i odsłania wewnętrzne konflikty. Film zrywa ze zbiorowym wstydem i wyparciem, i robi to z niezwykłą łagodnością, bez moralizowania, z głębokim szacunkiem dla złożoności ludzkich doświadczeń.
Za zdjęcia odpowiada Hélène Louvart, montaż to dzieło Sergio Jiméneza i Any Pfaff, muzykę skomponował Ernest Pipó. W obsadzie znaleźli się Tristán Ulloa, Sara Casasnovas i Miryam Gallego.
Podaj tytuł filmu, w którym powrót do przeszłości zmienił wszystko, dla bohatera lub dla Ciebie jako widza. Wygrywają najciekawsze odpowiedzi – na maile (redakcja@niebywalesuwalki.pl) czekamy do 5 czerwca do godz: 15.00.









