Wyrób mikołajopodobny – Takatuka bez cenzury

Wyrób mikołajopodobny - Takatuka bez cenzury Niebywałe Suwałki

Wyrób mikołajopodobny” width=”300″ height=”187″ />Uczepiłem się tematów okołoświątecznych, jak rzep psiego ogona. Może dlatego, że ów okres jest mi szczególnie bliski, może zbyt dramatyczny, zwyczajnie, wyzwaniem byłoby pisanie o letnim urlopie. Nostalgii i tak w narodzie pod dostatkiem. Jedziemy.

Autor: Artur Sawicki, takatuka.blog.pl

W tym tygodniu imieniny m.in. Barbary i poturbowany nieco dzień Świętego Mikołaja, czyli popularne mikołajki. Powodów do świętowania więcej nie trzeba. Wierzący zatrwożą się przy pierwszym toaście, bo adwent już się rozpoczął, niewierzący im pomogą, wypijając za zdrowie swoje i Dionizosa. Tak czy owak, w zdrowiu i szczęściu dożyjemy do mikołajek.

A w tym roku będziemy pamiętali, żeby w środowy wieczór wyczyścić i wypastować buty? Mnie odkąd pamiętam przypominano i zachęcano do higieny obuwniczej, której wynikiem miała być poranna niespodzianka. Taki trochę przedświąteczny przegląd trepa. Wyczyścić, wypastować, umorusać siebie przy okazji, glanc, gotowość bojowa. Ranek obfitował, jeśli właściciel buta dobrze je i siebie prowadził, w niespodziankę. Ile przedpokojów, ile mieszkań i par butów, tyle rodzajów prezentów. Słodycze, choć wątpliwej natury estetycznej, w wychodzony nieraz intensywnie but wkładano czekoladkę lub dyżurnego słodkiego mikołaja, w cienkim odzieniu.

Nikt się chyba nie zastanawiał, czy jedzenie z buta ma niższą wartość. Kaloryczną na pewno nie. Drobne przedmioty, upominki pozażywnościowe, stanowiły drugą grupę skarbów znajdowanych w butach. Brzuchy uzupełnione czekoladą z buta, wędrowały wówczas do szkoły. Tam, najstarszym zwyczajem, na kilka dni przed szóstym grudnia, urządzano społeczne losowanie. W kapeluszu znajdowały się karteczki z imionami wszystkich uczniów, pani je roznosiła, uczniowie losowali – swojego mikołajka. Swoją drogą, zastanawiam się, czy dziś jeszcze ta forma jest praktykowana. Może najnowsza podstawa programowa nie przewiduje kształtowania takich postaw w uczniach, a przynoszenie przedmiotów przedstawiających wartość materialną oraz ich swobodna wymiana winna być opodatkowana przez właściwy urząd skarbowy, przynajmniej ryczałtowo. Jeśli wiecie coś o mikołajkach w 2012 r. dajcie mi znać. Wylosowanie zatem karteczki z imieniem, powodowało, że zostawaliśmy wyznaczeni do spełnienia oczekiwań innych. Drobne kwoty, które były ustalane i obowiązujące dla wszystkich bardzo często obligowały uczniów do karkołomnych wyczynów, znalezienia i kupienia czegoś, co nie będzie czekoladami. W ten oto sposób festiwal nieprzydatnych, a mieszczących się w limicie przedmiotów, rozpoczynał się hucznie. Dzień wymiany podarków, mikołajków, obfitował głównie w salwy śmiechu. Pamiętam, że najgorszym prezentem była książka. To najnudniejszy i najmniej przydatny prezent, który stawiano niżej niż podarowany dziewięciolatkowi zaparzacz do kawy czy maskotkę i lizak o smaku orientu. W cenie również mieściła się gablota z porcelitowym półświatkiem, która dumnie stała w osiedlowej kwiaciarni i dzień przed mikołajkami eksponaty rozpierzchały się po mieszkaniach.

Kiedy stałem się odrobinę starszy, a potrzeba wygnała mnie do pracy zarobkowej poza granice naszego przepięknego państwa, dowiedziałem się, co znaczy Secret Santa. Założenia takie same, z tym, że wypadało już kupować alkohol. I to przyznam, że kupowało się najsprawniej i najbardziej też obdarowywanym się podobało. Egzotyczna nazwa również niosła ze sobą pewien substytut zbliżających się świąt. Brzmiała tajemniczo, później prawie tak tajemniczo jak butelka wina z prezentu. Dziś zdążyłem już usłyszeć w naszym kraju zakładowe sikretsanty, choć ładniej brzmiałoby Mikołajki, prawda? Czekają nas zabawy i wzajemne obdarowywanie się.

Mamy również okazję przećwiczyć, o ile jeszcze nie praktykowaliśmy, świąteczne zakupy. Przeżyłem weekendowe zagęszczenie społeczne, trwoga, za rok chciałbym już wszystko kupić on-line. Takie pierwsze życzenie, w geście obronnym. Zawsze przecież znajdzie się ktoś, kogo będziemy chcieli obdarować pięknym upominkiem, choćby do buta. Przedrzemy się zatem przez tłumy rozentuzjazmowanych ludzi z listami prezentów, wytrzymamy świąteczne piosenki w sklepach, wszystko to dla wyższych celów. Prawdziwy Mikołaj dopiero woskuje płozy, karmi renifery, wiąże worki z prezentami, musztruje elfy, a na pewno wszystko widzi i odpowiednio nas wynagrodzi.

Fot. www.freedigitalphotos.net

1 KOMENTARZ

  1. Sikret santa ma się dobrze w korporacji, w tym roku prezenty do 30 pln na literę M. groza…..

Dodaj komentarz