W cyklu „Przedpremierowo” – „Dzień dobry, kocham cię!”, „Interstellar”, „Śmieć”

Interstellar (materiały promocyjne).
Na zdj. Paweł Domagała.
Na zdj. Paweł Domagała.

Polską komedię, w której drugi plan bije na głowę parę głównych bohaterów, a także niejednoznaczny w ocenie film z gatunku science-fiction, oraz przewrotną produkcję z drugim dnem ocenia dziennikarz Artur Cichmiński.

Artur Cichmiński w piątek, 7 listopada o godz. 20.20 będzie gościem audycji „Magazyn bardzo filmowy” w Polskim Radiu.

Kolejnej polskiej komedii – Dzień dobry, kocham cię!, która wyszła spod ręki Ryszarda Zatorskiego (Tylko mnie kochaj, Dlaczego nie), można dać szansę. To całkiem niezły film na randkę lub towarzyskie, niezobowiązujące spotkanie. – Na szczęście, więcej w tym „dziele” wątków komediowych, aniżeli romantycznych – komentuje Artur Cichmiński.

Plusy, to wymieniane od ręki: vice comica Pawła Domagały, zaprezentowane z werwą i brawurą oraz zdystansowana Olga Bołądź! – Oboje dość zgrabnie się w tym filmie odnajdują. Na ich tle, właściwie rozmywa się pierwszy plan – dodaje Cichmiński.

Najsłabszym ogniwem w filmie jest, zdaniem Artura Cichmińskiego, „kalka Macieja Zakościelnego”, czyli Aleksy Komorowski, nieco bezpłciowy, żeby nie powiedzieć – bez charyzmy i zwierzęcego instynktu, prezentujący na ekranie całkowity brak pewności siebie. – Gdyby Komorowskiego i Barbarę Kurdej-Szatan wymienić na duet Bołądź – Domagała, to komedia ta nabrałaby dopiero rozmachu – dodaje dziennikarz. W sumie, jak na rodzimą realizację gatunku, „Dzień dobry, kocham cię!”, to chwilami przyjemna rozrywka, choć głównie będąca udziałem wspomnianych Bołądź i Domagały.

Interstellar (materiały promocyjne).
Interstellar (materiały promocyjne).

W piątek, 7 listopada swoją premierę będzie miał też film fantastyczno-naukowy „Interstellar” Christophera Nolana. To produkcja, która wychodzi od hipotez naukowych, potem następuje ich autorska interpretacja i adaptacja w wykonaniu Nolana. – Jako krytyk trudno jest mi odnieść się do sfery nauki. Założenia te, jak i wiedza, w większości przypadków pozostaje dla mnie abstrakcyjna i zwyczajnie obca – zaznacza dziennikarz, dodając jednak, że pewne rozwiązania zastosowane przez Nolana wydają się aż nadto skrajne, jak choćby lot do czarnej dziury.

Film, po którym można było spodziewać się porywającego widowiska, nie jest takim do końca. – W przypadku „Interstellar” widowiskowe atrakcje rozgrywają się w ciągu trzech godzin seansu i nie następują jedne po drugim. Można więc odnieść wrażenie pewnego niedosytu – tłumaczy Artur Cichmiński.

Uważny widz zanotuje też od razu, że „Interstellar” stanowi świadome nawiązanie do epopei Stanley’a Kubricka „2001: Odyseja kosmiczna”. Oprócz odniesień do znamiennych elementów klasyki kina, Nolan składa niejako hołd Kubrickowi również za sprawą muzyki wyraźnie korespondującej z dziełem twórcy „Mechanicznej pomarańczy”. Mimo to, odbiór filmu do łatwych nie należy, wymaga sporej dyscypliny i cierpliwości. Bez wątpienia „Intelstellar”, to pozycja warta uwagi, chociaż kontrowersje mogą budzić kwestie natury naukowo-poznawczej, a przez to jego wiarygodność. Film od merytorycznych, a potem hipotetycznych rozważań wpada w pułapkę chaosu i najprościej rzecz ujmując – niezrozumienia. Przekroczenie tej „strefy buforowej” następuje, kiedy reżyser rewelacyjnego „Mrocznego rycerza” zaczyna skupiać się na uczuciach. I tak, miłość ten film pogrąża… – Nacisk na uczucia i ich siłę sprawczą, szczególnie w końcowych partiach filmu, niezamierzenie bawią, a częściej irytują – komentuje Artur Cichmiński.

Akcja tego „kosmicznego dramatu” dzieje się i na Ziemi, i w kosmosie. Ze zdegradowanej planety wyrusza w kosmos ekipa, by tam szukać ratunku. – Struktura kosmosu rządzi się swoimi prawami, a im dłużej trwa film, tym mniej jest w nim science, a więcej fiction – zaznacza dziennikarz, który sądzi, że pewnym momencie „Interstellar” Nolana przekracza dopuszczalne granice fikcji w filmie fantastyczno-naukowym. Problem stanowi brak jasnego zdefiniowania konwencji. – O ile na przykład ekranizacje komiksów Marvela, czy produkcje spod znaku takich „Transformersów” realizowane są w pewnym określonym charakterze, znanym i akceptowanym przez widza, to najnowszy projekt Nolana nawiązujący do produkcji ikon gatunku – Spielberga, Kubricka, a nawet Zemeckisa, tę granicę rozmywa – ocenia Artur Cichmiński.

Pytaniem otwartym pozostaje czy znane wielbicielom kina obrazy filozoficzno-naukowe, stanowiące swoistą przypowieść, pewną egzystencjalną rozprawę, zawierające element paraboliczny, staną w tym samym rzędzie co „Interstellar”? Odpowiedź na to każdy będzie musiał znaleźć sam, o ile zdecyduje się na seans. Warto przy tym podkreślić, że mimo wątpliwości merytorycznych, produkcja momentami naprawdę wciska w fotel, a formalnie jest w zasadzie bez zarzutu. Podobnie też jak w głośnej „Grawitacji” Alfonso Cuarona, Nolan niezapomina, że w próżni nie ma dźwięku, co inscenizacyjnie i dramaturgicznie rozgrywa akurat po mistrzowsku.

– „Interstellar”, jak powiedział mój przyjaciel – dziennikarz, przypomina utwór muzyczny. Rozwija się stopniowo, ma swój moment kulminacyjny, chwilę wyciszenia, by za chwilę znów uderzyć w wysokie C – stwierdza krytyk. Na ekranie doskonale radzą sobie aktorzy – zdobywca Oscara Matthew McConaughey, Anne Hathaway czy dwukrotnie nominowana do Oscara Jessica Chastain. W obsadzie znaleźli się też brat Bena Affleca – Casey, czy chociażby Matt Damon.

Ważnym elementem, podkreślającym charakter tej opowieści, jest muzyka. Hans Zimmer, autor muzyki do największych Hollywoodzkich hitów, w „Interstellar” stworzył dźwięki, jakich się po nim trudno spodziewać. Nie znaczy to jednak, że nie stanął tu na wysokości zadania. To wciąż intrygująca, pełna energii i tajemnicy ścieżka.

Smiec17 listopada do kin wchodzi również „Śmieć” Stephena Daldry’ego. – To niezwykle przewrotny film. Zrobiony kapitalnie – ocenia dziennikarz. Koprodukcja brazylijsko-angielska może budzić wątpliwości, co do wiarygodności przedstawionej tutaj historii. Uderza fabularna naiwność i bajkowy myśl przewodnia. Chłopcy ze slumsów skutecznie opierają się policji, będącej na usługach prominentnego polityka. Coś takiego w rzeczywistości nie może się zdarzyć. Sztuczna maska nałożona przez reżysera ma jednak swoją funkcję. Widzimy świat takim jakim on jest, a jednak w odrealnionej postaci. Jest to zabieg umyślny i przewrotny, prowokujący i skłaniający do refleksji. Autentyczną opowieść dostrzega się dopiero na końcu. – Chłopcy grają rewelacyjnie. Wyczucie przez dziecięcych aktorów granych przez siebie postaci jest niezwykłe. To najwyższa półka – uważa Artur Cichmiński.

Jak zaznacza dziennikarz – zarówno „Interstellar”, jak i „Śmieć” to filmy warte uwagi. To jednak „Interstellar” może wywołać burzliwe dyskusje i skrajne emocje, a o to właśnie chodzi w kinie – o przekraczanie granic – wskazuje.

Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).
Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).

Artur Cichmiński, ur. 1972 w Suwałkach. Krytyk filmowy, dziennikarz i felietonista, komentator wydarzeń branżowych. Wieloletni dziennikarz portalu Stopklatka.pl. Przeprowadzał wywiady z kluczowymi postaciami rodzimej sceny oraz ekranu, w tym między innymi z: Robertem Więckiewiczem, Maciejem i Jerzym Stuhrem, Andrzejem Sewerynem, Marcinem Dorocińskim, Markiem Kondratem, Andrzejem Chyrą, Tomaszem Kotem czy Wojciechem Pszoniakiem, a także Agnieszką Grochowską, Sonią Bohosiewicz, Stanisławą Celińską, Magdaleną Cielecką, Joanną Kulig i wieloma innymi. Poza tym wywiadu udzielali mu tacy twórcy polskiego kina jak: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Wojciech Marczewski, Juliusz Machulski, Janusz Majewski, a także Patryk Vega, Wojciech Smarzowski czy Janusz Morgenstern oraz wielu, wielu innych.

Jako ekspert i komentator zapraszany jest regularnie do stacji telewizyjnych: TVP Info, Superstacja, TVP2. Komentuje także premiery filmowe w telewizyjnym magazynie Qadrans Qltury. Również gość specjalny w studiach: radiowej Trójki, radiowej Czwórki czy radia Roxy Fm i Tok Fm, oraz Radia 24.pl. Oprócz portalu Stopklatka.pl, publikował również w takich magazynach, jak Cinema, Machina, ale też Activist oraz Hiro.

Obecnie razem z Michałem Montowskim współtworzy program Magazyn Bardzo Filmowy w Polskim Radiu pr. I. Współpracuje też z TVP2. Prowadzi zajęcia z Edukacji Filmowej dla Fundacji Nowe Horyzonty.

Dodaj komentarz