Odcienie miłości – Aga Zaryan wystąpi na Walentynki

1
212
Na zdj. Aga Zaryan, fot. Mateusz Stankiewicz.

Aga Zaryan jest znana suwalskiej publiczności (ostatnio wystąpiła podczas „Jazzu na Buduku”, wcześniej z „Aukso”), podbiła serca również słuchaczy za oceanem. Jest pierwszą oraz jedyną polską wokalistką, której płyty ukazują się nakładem legendarnej wytwórni Blue Note Records z Manhattanu. Koncertowała na całym świecie, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Japonii, Chinach, Izraelu, Turcji, Rosji i Islandii. Aga Zaryan zaskakuje – nie tylko w muzyce. Jako nastolatka grała w tenisa ziemnego, zdobyła nawet mistrzostwo Warszawy w kategorii juniorów młodszych.

W niedzielę, 15 lutego o godz. 19.00 Aga Zaryan wystąpi w Suwalskim Ośrodku Kultury z programem „Love Songs”. Będą jej towarzyszyć: European Jazz Quartet i Suwalska Orkiestra Kameralna (bilety w cenie: 65 zł w przedsprzedaży i 75 zł w dniu koncertu). 

W naszym konkursie czytelnicy „Niebywałych Suwałk” mogą wygrać 2 pojedyncze bilety na Koncert Walentynkowy Agi Zaryan. Wystarczy odpowiedzieć prawidłowo na pytanie: Która płyta Agi Zaryan osiągnęła status platynowej? i odpowiedź przesłać mailem: redakcja@niebywalesuwalki.pl KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY!

Agę Zaryan o miłość, plany zawodowe i grę w tenisa podpytywała Iwona Danilewicz.

fot. Mateusz Stankiewicz
fot. Mateusz Stankiewicz

W programie koncertu, który odbędzie się 15 lutego w Suwalskim Ośrodku Kultury, są – co oczywiste – piosenki o miłości. Ale to piosenki wyjątkowe – o różnych odcieniach miłości. Który odcień wydaje się Pani najbliższy?

Aga Zaryan: Poznałam, pewnie jak większość z nas, każdy odcień miłości. Ostatnio ten chyba najbardziej naturalny, czyli miłość matki do dziecka. To przewartościowało w sporej mierze moje podejście do spraw sercowych damsko-męskich.

Od czasu urodzenia syna, znajduję w sobie więcej dystansu i cierpliwości, choć nadal mam niespokojną naturę i uwielbiam rozkładać miłość na czynniki pierwsze. To już kwestia mojego temperamentu. Nie umiem zbyt długo ukrywać uczuć.

Oczywiście w śpiewaniu o miłości tej spełnionej i tej utraconej bardzo pomagają własne przeżycia. Kiedy wchodzę na scenę, wystarczy, że przywołuję różne własne doświadczenia. Dzięki nim łatwiej mi „wejść” w tekst, lepiej mi się go interpretuje.

Mówi się, że „miłość niejedno ma imię”. Zapytam więc nieco przewrotnie – kto najpiękniej śpiewał o uczuciach, jakie imię jako pierwsze przychodzi Pani na myśl?

Niejedno imię mi przychodzi do głowy, więc wymienię kilku wykonawców. Każdy z nich o miłości śpiewał w niezwykle osobisty sposób: Joni Mitchell, Stevie Wonder, Billie Holiday, Nina Simone.

W 2012 roku wystąpiła Pani w Suwałkach, podczas finałowego koncertu Letniej Filharmonii „Aukso”. Był to wieczór z muzyką i poezją m.in. Anny Świrszczyńskiej, Denise Levertov, Krystyny Krahelskiej. W tym roku znów zwraca się Pani w stronę wyjątkowej kobiety – z okazji urodzin Billie Holiday planuje Pani specjalny koncert. Czy mogłaby opowiedzieć Pani więcej o tym projekcie?

Jest jeszcze owiany tajemnicą, gdyż właśnie nad nim pracuję. Zdradzę tylko tyle, że będą to najpiękniejsze – według mnie – utwory śpiewane przez ikonę jazzu, Billie Holiday. Wokalistyka jazzowa dzięki tym kompozycjom zyskała intymny wymiar. Takie też będą koncerty poświęcone Billie Holiday. Usłyszą Państwo same perełki napisane przed laty, ale nadal świecące pełnym blaskiem.

fot. Mateusz Stankiewicz
fot. Mateusz Stankiewicz

Ubiegły rok rozpoczął się dla Pani od odznaczenia nadanego przez Prezydenta RP, zdobycia platyny za album „Remembering Nina & Abbey” i uzyskania tytułu Pierwszej Damy Polskiego Jazzu. Jak na tym tle wypada początek roku 2015?

Początek tego roku to praca nad nowymi projektami. Jest ich kilka i w tym roku będą powstawać równolegle. Rok 2015 zapowiada się pracowicie.

Występuje Pani w USA i Europie. W ubiegłym roku można było usłyszeć Panią również w leśniczówce Buduk. Jak wspomina Pani tamten koncert? W jakich miejscach lubi Pani występować? A może to nie miejsce odgrywa najważniejszą rolę, tylko publiczność?

Jazz na Buduku to było świetne doświadczenie.

Najpierw z Parą Prezydencką zasadziliśmy Dąb Wolności z okazji 25 lat wolności Polski, a wieczorem zaśpiewałam dla kilkuset osób wśród szumu starych drzew i śpiewu ptaków. Chętnie wrócę na Buduk, bo jest tam naprawdę magicznie. Wydaje mi się, że Buduk najlepsze lata ma jeszcze przed sobą…

Miejsce, w którym się występuje ma oczywiście znaczenie, ale to również publiczność tworzy atmosferę i wytwarza energię, która dociera do nas muzyków na scenę. Jazz to muzyka improwizowana, podatna na to, co się dzieje wokół. Stąd wielkie znaczenie ma dla kogo występujemy.

Grywa Pani jeszcze w tenisa?

Od kilku lat niestety nie, ale wrócę do tej dyscypliny na pewno. Tenis to między innymi świetny sposób na rozładowanie stresów.

Czego życzyłaby sobie Pani na najbliższy czas?

Weny twórczej i zdrowia, bo bez niego nie można zrealizować żadnych marzeń. Nad resztą chętnie popracuję sama, bo kocham to, czym się zajmuję.

Przyłączam się do tych życzeń i dziękuję za rozmowę.

Fot. Wojciech Otłowski i Ziemowit Tucholski – koncerty Agi Zaryan na Suwalszczyźnie

Wideo:

1 KOMENTARZ

Leave a Reply