Od początku środowej sesji na globalnym rynku panował nastrój znacznie lepszy niż w trakcie dwóch pierwszych dni tygodnia. Inwestorzy postanowili wykorzystać mocną przecenę akcji do zakupów, część ostatnich strat odrobiły też obligacje z peryferii strefy euro. Aprecjacja wspólnej waluty do dolara zatrzymała się tymczasem w oczekiwaniu na wystąpienie Janet Yellen.
Źródło: Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, Departament Analiz Ekonomicznych
Szefowa Fed powiedziała wczoraj w amerykańskim Kongresie, że wydarzenia na rynkach finansowych i koniunktura za granicą generują ryzyko dla gospodarki USA i mogą spowolnić podwyżki stóp. Jej zdaniem nawet po grudniowym dostosowaniu polityka pieniężna w USA jest łagodna, a oddalenie w czasie podwyżki stóp mogłoby doprowadzić do gwałtowniejszego zacieśniania w przyszłości.
Oczekuje ona dalszego stopniowego podnoszenia stóp Fed, ale tempo podwyżek będzie zależało od napływających danych z rynku pracy, inflacyjnych oraz od sytuacji na rynkach finansowych. Jej wystąpienie nie miało wczoraj jednak dużego wpływu na notowania pod koniec dnia. W ciągu nocy nastroje rynkowe ponownie się pogorszyły. Giełdy w Hongkongu i w Korei, które otworzyły się pierwszy raz po noworocznej przerwie, mocno spadły. Na początku dzisiejszej sesji spadają też kontrakty na europejskie indeksy.
Kurs EURUSD obniżył się środę do 1,116 z ok. 1,13 wskutek odreagowania na globalnym rynku. Wystąpienie szefowej Fed nie miało już istotnego przełożenia na notowania i na koniec europejskiej sesji kurs był nieco powyżej sesyjnego minimum.
Po nocnym odbiciu dzisiaj rano kurs powrócił w pobliże 1,13. We wtorek EURUSD dotarł do ważnego oporu na 1,135 i wydaje się, że do przebicia tego poziomu niezbędny może być nowy impuls korzystny dla euro/negatywny dla dolara. Dzisiaj i jutro poznamy sporo danych z USA i strefy euro, ale raczej nie będą one w stanie mocno przyspieszyć trendu wzrostowego EURUSD.
Kurs EURPLN poruszał się w delikatnym trendzie spadkowym i dzięki powrotowi apetytu na ryzykowne aktywa na koniec dnia kurs był blisko 4,41. USDPLN pozostał tymczasem w pobliżu 3,93-3,94. Kurs USDRUB wahał się wczoraj nieco poniżej 79, a EURHUF zanotował przejściowy spadek do 310,5. Na koniec dnia powrócił w okolice 312 w reakcji na wydźwięk minutes z ostatniego posiedzenia banku centralnego Wegier, z których wynika, że w najbliższym czasie możliwe jest dalsze poluzowanie polityki pieniężnej. EURPLN pozostaje w dość szerokim pasmie między lokalnym minimum (4,37), a maksimum (4,51) i wg nas do końca tygodnia sytuacja nie ulegnie raczej zmianie.
Na krajowym rynku stopy procentowej środa przyniosła lekkie odreagowanie po wzrostach IRS i rentowności z pierwszych dwóch dni tygodnia. Środek i długi koniec krzywych obniżyły się o ok. 4 pb, więcej niż odnotowano za granicą.
Wczoraj NBP opublikował raport o stabilności systemu finansowego, w którym przedstawił swoją ocenę prezydenckiego projektu ustawy o konwersji kredytów walutowych. Wg banku centralnego, przyjęcie ustawy w obecnej formie kosztowałoby banki 44 mld zł (zwrot spreadów i przewalutowanie wszystkich kredytów po „kursie sprawiedliwym). Kwota czterokrotnie przewyższa roczny zysk sektora (wg KNF w 2015 banki zarobiły ok. 11 mld zł) i wg NBP zagraża jego stabilności. Stratę mogłoby zanotować 70% banków, co miałoby istotny wpływ na ograniczenie zdolności do finansowania gospodarki. Zdaniem banku, konwersja mogłaby wywołać również silne osłabienie złotego oraz rewizję ocen wiarygodności kredytowej kraju przez agencje ratingowe.
Wnioski te oparte są o założeniu o braku możliwości rozłożenia strat przez banki na wiele lat. Dodatkowo, jeśli NBP zaangażowałyby się w proces konwersji kredytów, to pochłonęłoby to połowę rezerw walutowych. W marcu swoje wyliczenia ma przestawić KNF. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta sugerowali, że finalna wersja ustawy powinna mieć na uwadze stabilność systemu bankowego, a wczoraj Henryk Kowalczyk powiedział, że prace nad tą ustawą potrwają zapewne „jeszcze kilka miesięcy”. Wg nas, oczekiwanie na finalny kształt ustawy może ograniczać potencjał do ewentualnego umocnienia złotego.
Członek RPP Eugeniusz Gatnar w wywiadzie dla Rzeczpospolitej po raz kolejny zasugerował, że nie ma obecnie potrzeby reakcji ze strony polityki pieniężnej. Sugerował też brak konieczności zmiany celu inflacyjnego, czy też dodatkowego stymulowania rynku kredytowego.









