Dziś raport z rynku pracy w USA

0
114
Ilustr. www.freedigitalphotos.net

Po znacznym umocnieniu ryzykownych aktywów w środę, od początku czwartkowej sesji widać było tendencję do realizacji zysków. W efekcie, indeksy giełdowe w Europie spadły, co miało lekko pozytywny wpływ na obligacje.

Źródło: Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, Departament Analiz Ekonomicznych

Dane z USA rozczarowały, liczba nowych bezrobotnych była większa od prognoz, ale to dzisiejsza informacja o miesięcznym przyroście zatrudnionych poza rolnictwem jest kluczową publikacją tygodnia. Negatywne nastroje utrzymują się na giełdach w Azji pomimo, że indeks PMI dla przemysłu Chin odnotował w marcu większy wzrost niż oczekiwano (do 49,7 pkt z 48 pkt w lutym i wobec prognoz na 48,3 pkt).

Kurs EURUSD wznowił po dniu przerwy ruch w górę i pod koniec polskiej sesji był już blisko 1,14, najwyżej od października. Po największym tygodniowym wzroście od początku lutego dziś pojawić się może chęć do realizacji zysków, chyba że dane z USA wyraźnie rozczarują.

Kurs EURPLN skorygował wczoraj środowe odbicie i ponownie znalazł się blisko 4,24. Złoty radził sobie dobrze pomimo słabego nastroju na europejskich giełdach, a aprecjacja euro do dolara pchnęła USDPLN do 3,72, najniżej od października. Dalej zyskiwał rubel korzystając z rosnących cen ropy na świecie. USDRUB przebił wczoraj lokalny dołek z zeszłego tygodnia i spadł poniżej 67, do najniższego poziomu od początku grudnia. Ostatnie gołębie sygnały z USA były korzystne dla złotego, więc jeśli dzisiejszy odczyt z amerykańskiego rynku pracy będzie słabszy od oczekiwań, wtedy złoty mógłby zakończyć tydzień blisko lokalnego maksimum do euro.

Na krajowym rynku stopy procentowej czwartek nie przyniósł dużych zmian. Stawki IRS oraz rentowności pozostały blisko środowego zamknięcia. Krótki koniec skorzystał nieco na kolejnej inflacyjnej niespodziance, ale skala ruchu była niewielka. Rynek właściwie nie zareagował na informacje o podaży SPW w II kw. Spokojnie przebiegały notowania również za granicą.

Ministerstwo Finansów podało, że w II kw. zaoferuje obligacje za 20-30 mld zł. Na najbliższej aukcji, 7 kwietnia, resort finansów zaoferuje OK1018 i DS0726 za łączną kwotę 3-6 mld zł. Wg najnowszych danych resortu, na koniec lutego, największym posiadaczem OK1018 były polskie banki (prawie 6 mld zł, tj. 78% ówczesnej emisji), a w przypadku DS0726 udziały były rozłożone mniej więcej po równo między nierezydentów a inwestorów krajowych.

Opublikowane wczoraj przez Ministerstwo Finansów dane nt. posiadaczy polskich, rynkowych złotowych obligacji ponownie pokazały bardzo duże zmiany. Po pierwsze, polskie banki, chcąc obniżyć wartość płaconego podatku od aktywów kupiły dług za prawie 29 mld zł, co było oczywiście największym miesięcznym przyrostem od kiedy dostępne są dane (czerwiec 2004), wskutek którego nominalna wartość posiadanych przez banki obligacji wzrosła do rekordowych ok. 206 mld zł. Lutowe dane pokazały, że styczniowy odpływ nie był jednorazowy i w drugim miesiącu roku też odnotowano silną redukcję zaangażowania inwestorów zagranicznych – tym razem o ponad 7 mld zł i w konsekwencji nominalna wartość posiadanych przez nich obligacji spadła do najniższego poziomu od stycznia 2014 (186,5 mld zł). Pierwszy raz od lipca 2010 r., polskie banki posiadały obligacje warte więcej niż portfel nierezydentów.

Podobnie jak w styczniu, największy udział w redukcji zaangażowania miały fundusze inwestycyjne, które sprzedały dług za 6,3 mld zł. Był to już trzeci miesiąc z rzędu wycofywania się z Polski tych instytucji i kontynuacja trendu obserwowanego od marca 2015 (w tym czasie zaangażowanie spadło o połowę, do ok. 40 mld zł). Pod względem geograficznym, największy odpływ nastąpił w przypadku inwestorów ze strefy euro (5,2 mld zł) i USA (4,2 mld zł), drugi miesiąc z rzędu polski dług sprzedawali gracze azjatyccy (1,1 mld zł). Popyt na krajowe obligacje zgłaszali z kolei inwestorzy z państw UE niebędących członkami strefy euro. W przypadku poszczególnych obligacji, nierezydenci pozbywali się głównie PS1016 (-3,5 mld zł), PS0416 (-3,3 mld zł) czy DS1017 (-942 mln zł), ale dość agresywnie kupowali 5- i 10-letnie benchmarki (+4,1 mld zł dla PS0421 i +3 mld zł dla DS0726), wydłużając tym samym duration swoich portfeli. Natomiast polskie banki zgłaszały popyt głównie na obligacje o krótkim terminie zapadalności, co potwierdza tezę, że wzrost popytu to efekt przeniesienia środków z bonów pieniężnych na obligacje, które wyłączone są z aktywów podlegających nowemu podatkowi.

Wczorajszy wstępny odczyt marcowej inflacji dla Polski zaskoczył w dół i wyniósł -0,9% r/r wobec -0,8% r/r w lutym i takich też oczekiwań rynku i naszych. Oficjalne dane nt cen towarów i usług konsumpcyjnych GUS poda w połowie kwietnia. Natomiast wstępny odczyt marcowego HICP dla strefy euro był zgodny z prognozami i wyniósł -0,1% r/r.

NBP opublikował dane o bilansie płatniczym za IV kw. 2015 r. Dane miesięczne, opublikowane wcześniej, zostały nieznacznie zweryfikowane, m. in. podwyższono szacunek importu, co miało negatywny wpływ na saldo obrotów bieżących, które pokazało deficyt 424 mln € zamiast nadwyżki 9 mln €. Cały 2015 r. zamknął się deficytem 967 mln € (wobec 754 mln € wcześniej szacowanych), co stanowi 0,2% PKB. Z kolei pozycja inwestycyjna netto Polski osiągnęła -260 mld €, czyli 60,8% PKB (najniżej od 2011 r.). Poprawa pozycji inwestycyjnej wynikała z mocnego wzrostu wartości aktywów zagranicznych (do 211 mld € z 190 mld € w 2014 r.) przy mniejszym wzroście wartości zobowiązań (do 471 mld € z 465 mld €).

Wczoraj agencja Reuters cytowała anonimowe źródła rządowe, wg których deficyt sektora finansów publicznych za 2015 r. był niższy niż 2,8% PKB. Dziś o 9:00 poznamy marcowy PMI dla polskiego przemysłu. Oczekujemy, że wskaźnik wzrósł jeszcze trochę po lutowym mocnym odbiciu w górę, sygnalizując, że aktywność w przemyśle pozostaje niezła.

Odczyty PMI dla innych państw europejskich będą ważną wskazówką nt. tego, czy strefa euro zmierza w stronę poważnego spowolnienia (co jest kluczowe dla perspektyw polskiego eksportu).

Leave a Reply