Rząd przyjmuje projekt budżetu na 2018

pieniadze_PL

Rząd przyjął projekt budżetu na 2018. Złoty, forint i rubel tracą, EURUSD najniżej od końca sierpnia. Niewielkie zmiany na rynku długu. Dziś decyzja banku centralnego Czech i kolejne dane z USA.

Źródło: Departament Analiz Ekonomicznych Banku Zachodniego WBK

Rząd przyjął wczoraj projekt budżetu na 2018 r. Zakłada on deficyt fiskalny na poziomie 41,5 mld zł, dochody w wysokości 335,7 mld zł, a wydatki na 397,2 mld zł. Założenia makroekonomiczne wyglądają całkiem realistycznie. Wprawdzie realne tempo wzrostu PKB (3,8%) jest nieco powyżej naszych oczekiwań (3,6%), ale w przypadku 2017 r. jest odwrotnie i w efekcie poziom PKB w cenach bieżących założony na 2018 jest minimalnie niższy od naszej prognozy. Niektóre z założeń są nawet dość konserwatywne (np. wzrost płac). Dochody budżetu ogółem mają wzrosnąć o 3,5% w stosunku do przewidywanego wykonania 2017 r., co wydaje się planem wykonalnym. Wpływy podatkowe mają wzrosnąć o 20,5 mld zł, a ich dynamika (6,6%) jest nieznacznie powyżej prognozowanego nominalnego tempa wzrostu PKB.

Wg projektu budżetu, domykanie luki podatkowej ma przynieść w 2018 r. dodatkowe 10,8 mld zł, w czym ma pomóc wprowadzenie w życie nowych rozwiązań zmierzających do uszczelnienia systemu podatkowego. Wg naszych szacunków (przy założeniu utrzymania dotychczasowych trendów) cały rok 2017 może przynieść poprawę ściągalności VAT rzędu 11-13 mld zł, co nastraja optymistycznie co do planów MF na przyszły rok. Limit wydatków budżetu ma wzrosnąć o 20,4 mld zł (5,4% r/r), przy czym większą część tej kwoty konsumują wyższe koszty realizacji rządowych programów (obniżenie wieku emerytalnego, 500+, Mieszkanie+, wydatki na obronność), co zostawia niewiele miejsca na wzrost wydatków w innych obszarach (np. inwestycjach). Ogólnie, projekt budżetu zakłada sporą dyscyplinę po stronie wydatkowej. Relacja wydatków ogółem do PKB ma się obniżyć do 19,3%, najniżej od 2015.

Projekt zakłada, że deficyt general government w 2018 r. wyniesie 2,7% PKB, co oznacza umiarkowane poluzowanie polityki fiskalnej, pomimo szybkiego wzrostu PKB. Dla przypomnienia, wiosenna Aktualizacja Programu Konwergencji zakładała deficyt GG na 2,9% w 2017 oraz 2,5% w 2018.

Wydaje się, że dopóki deficyt jest wyraźnie poniżej 3% PKB, nie powinien to być powód do zmartwień inwestorów czy Komisji Europejskiej. Niemniej, brak postępu w konsolidacji fiskalnej w okresie wyjątkowo sprzyjającej koniunktury gospodarczej rodzi obawy o to, co będzie z finansami publicznymi jeśli nadejdzie w końcu cykliczne spowolnienie.

We wtorek bazowe rynki długu pozostawały względnie stabilne przez większą część dnia. Dane o nastrojach konsumentów w USA pokazały nieznaczne pogorszenie nastrojów i nie wpłynęło to w istotny sposób na wyceny obligacji. Rentowności poszły nieznacznie w górę we wczesnych godzinach popołudniowych reagując na wyższe otwarcie giełd w USA. W skali całego dnia ruch był niewielki, amerykańska krzywa dochodowości przesunęła się na całej swojej długości w górę o 1-2 pb, zaś niemiecka o jedynie 1 pb. na długim końcu i środku krzywej.

We wtorek wieczorem wypowiadała się prezes Fed. Janet Yellen powiedziała, że trzeba dalej podnosić stopy procentowe pomimo niepewności związanej z perspektywami inflacji. Jej zdaniem, nie należy odkładać normalizacji polityki pieniężnej do momentu powrotu inflacji do celu. Jej komentarz jest zgodny z wydźwiękiem ostatniego posiedzenia FOMC, kiedy amerykańscy bankierzy centralni podtrzymali deklarację jeszcze jednej podwyżki stóp w tym roku.

Krajowy rynek podążył za długiem amerykańskim, przesuwając krzywą obligacyjną oraz krzywą IRS o 2 pb w środku i długim końcu krzywej oraz 1 pb. w krótkim końcu. Inwestorzy w kraju całkowicie zignorowali informacje o zaakceptowaniu budżetu na 2018. Również informacje o wycofaniu przez prezydenta, w poniedziałek po południu, projektu ustaw o Krajowej Radzie Sądowniczej i Sądzie Najwyższym nie zrobiły wrażenia na rynku.

W perspektywie najbliższych dni oczekujemy nieznacznego odbicia rentowności krajowych obligacji w ramach odreagowania po rajdzie z początku tygodnia. Ruch ten będzie naszym zdaniem koncentrował się w długim końcu i środku krzywej.

We wtorek mieliśmy do czynienia z umacnianiem się dolara, co było pochodną konsumowania przez rynki wyników wyborów w Niemczech. W efekcie EURUSD przesunął się z 1,186 do 1,178 przebijając dolne ograniczenie trendu bocznego w którym wahał się od końca sierpnia.

W przypadku krajowej waluty doszło do osłabienia do euro oraz dolara. Od piątkowego zamknięcia, z pięciu najsłabszych walut z rynków wschodzących aż cztery są z regionu CEE (najgorzej radził sobie złoty). Sugeruje to, że pewną negatywną presję na rynek wywierać mogą kwestie polityczne w Europie. Wczoraj EURPLN wzrósł do 4,295, a USDPLN do 3,65. EURHUF odbił do 311 z ok. 310. Stracił też rubel, któremu ciążyła korekta po ostatnim wzroście cen ropy.

Dodaj komentarz