Namibia nieznana, warta poznania

01 II 2018, Suwalki - Biblioteka Publiczna, spotkanie z Michalem Synowcem © 2018 Wojciech Otlowski

Południowa Afryka zwrotnikowa nie jest najczęstszym celem wypraw, a jak wynika z opowieści Michała Synowca, warto tam zagościć. Podróżnik wręcz stwierdził, iż swoją przygodę z Czarnym Kontynentem dobrze jest zacząć od Namibii, które to miejsce zachwalał jako bezpieczne i nienarażające turystów na ryzyko zachorowania, o co w egzotycznych krajach nietrudno.

Autor: Katarzyna Otłowska

Foto: Wojciech Otłowski

Na spotkanie w Bibliotece Publicznej w Suwałkach przybyło – zgodnie z zaproszeniem – bardzo dużo dzieci, dlatego też Michał Synowiec do nich przede wszystkim kierował swą relację, mówił barwnie, obrazowo, przywoływał porównania bliskie najmłodszym, często urozmaicał opowieści pytaniami czy zagadkami. Dzieci chętnie odpowiadały, same też zadawały pytania – i widać było, że przybyłe na spotkanie osoby – i te młodsze, i starsze mają sporą wiedzę na temat przedmiotu spotkania, choć z całą pewnością wiele ciekawych wiadomości dane było zebranym usłyszeć od podróżnika.

Synowiec wyznał, że wyprawiać się w różne rejony kuli ziemskiej zaczął dwadzieścia parę lat temu. Najpierw wojażował sam, potem – z przyjaciółmi, aż wreszcie pasję udało się pogodzić z pracą – obecnie podróżnik organizuje wyprawy dla chętnych – do Afryki, Australii, obu Ameryk. Tym, na czym mu zależy, jest pokazanie miejsc odległych od utartych szlaków, gdzie zazwyczaj trafiają zorganizowane wycieczki.

Taki obraz Namibii starał się przekazać zebranym. Opowiedział o klimacie, ukształtowaniu terenu, parkach narodowych, ale najwięcej czasu poświęcił ludziom tam mieszkającym. Szczególnie ceni sobie możliwość poznania przedstawicieli plemienia Himba. Żyją oni tak, jak ich przodkowie. Mężczyźni zajmują się wypasem krów, a w poszukiwaniu pastwisk opuszczają wioskę nawet na trzy miesiące. Wszystkimi codziennymi sprawami zajmują się zatem kobiety.

Podróżnik wyjaśnił, że prawdziwą wioskę i jej mieszkańców – w przeciwieństwie do pokazowych siedzib – odróżnić można po charakterystycznym zapachu. Kobiety z plemienia Himba smarują bowiem ciała specjalną mieszanką oleju kokosowego z minerałami i sproszkowaną korą drzew. Nakładają ją też na włosy. Ma to chronić przed insektami, ale też celem tego działania jest upiększenie się – bo skóra przybiera charakterystyczny czerwonawy odcień. Wyróżnikiem pań z tego plemienia są też specyficzne fryzury – splecione włosy zasłaniają twarz młodym dziewczętom, a gdy są one starsze, dojrzałe, mogą wyjść za mąż – włosy się upina. Z kolei mężatki mają na głowach rodzaj „czepca”.

Nie zabrakło wspomnień ze spotkań ze zwierzętami oraz opowieści o namibijskich szkołach, do których dzieci trafiają na trzy miesiące, by tam w tym czasie mieszkać i pobierać nauki. Jest to spowodowane faktem, że takich placówek nie jest zbyt wiele, czasem trzeba pokonać kilkadziesiąt kilometrów, by podjąć naukę.

Wspomnienia podróżnik ilustrował pokazem zdjęć. Cierpliwie odpowiadał na wszystkie pytania i zachęcał do poznawania tych nieco dalszych rejonów Afryki. Często jeżdżą tam Niemcy, gdyż kraj ten był kolonią niemiecką (wiele namibijskich miast zdaniem Synowca przypomina niemieckie metropolie), może wzorem zachodnich sąsiadów również te tereny obierzemy za cel swych wypraw.

Dodaj komentarz