Reklama

Jakie jest „Życie seksualne kajakarzy”? Recenzja książki Wojciecha Koronkiewicza

Data:

- Reklama -

Kilkanaście dni temu otrzymałem od Piotra Brysacza – właściciela wydawnictwa Paśny Buriat kolejną książkę, która już w kilka chwil po ukazaniu się na rynku nie była najnowszą pozycją wydawnictwa. To się ceni, że Piotr nie zwalnia tempa i raz po raz proponuje czytelnikom kolejną porcję intelektualnej rozrywki.

Pierwszym zwiastunem czekającej na mnie niespodzianki był kolor okładki – różowy. Tak. Wiem. Z mężczyznami o kolorach trudno się rozmawia. Jednakże gdy odnajdziemy w domowej biblioteczce Filozofię nowożytnej Europy Zbigniewa Kuderowicza, Etykę Karola Kautskyego, Socjologię kultury Antoniny Kłoskowskiej, albo chociaż jakiś tom z serii romansów historycznych, to mniej więcej gdzieś po środku tej palety barw mieści się okładka buriatowej książki.

Kolejnym zaskoczeniem był tytuł, nawiązujący do najlepszej literatury antropologicznej mistrza Bronisława Malinowskiego. Życie seksualne kajakarzy. Zapiski z badań terenowych podczas spływów rzeką Narew, Supraśl, Bug, Biebrza i Czarna Hańcza – bo tak zatytułowana jest książka Wojciecha Koronkiewicza, wprost snuje analogię do opisu życia na wyspach Pacyfiku. To iście barokowy koncept, który trafił wprost do mej wyobraźni.

Na strukturę omawianej książki składają się zapiski jakby z dzienników podróży. Początkowo ułożone kalendarzowo: 1 maja, 2 maja, 5 maja. Później zmieniają się na tytuły opisowe, zdradzając czego się można w każdym z nich spodziewać. Trudno powiedzieć, że książka Wojciecha Koronkiewicza podzielona jest na rozdziały. Są to bardziej tytularne zapiski z badań terenowych, chociaż w porównaniu z zapiskami terenowymi, takimi surowymi, pisanymi własnoręcznie do których jestem przyzwyczajony podczas własnych penetracji terenowych – zauważam solidną pracę redakcyjną. To może i dobrze, gdyż podczas lektury kilkukrotnie potrzebowałem dla lepszego odczytania kontekstu posiłkować się opracowaniami  regionalnymi, zwłaszcza tekstami Zygmunta Glogera i Oskara Kolberga.

Początkowe strony recenzowanej pozycji to opis przygotowań do podróży starym drewnianym kajakiem. Sentymentalna podróż w przeszłość i lata dziecięce autora i bardzo sympatyczne i pełne emocji opisy relacji międzyludzkich, w których ciężki, drewniany kajak tak zwanego starego typu niczym medium przenosi narratora – zarazem bohatera wydarzeń, w odległą przeszłość. Autor sprytnie wykorzystuje znajomość lokalnej historii w prowadzonej przez siebie narracji. W jednej chwili płynąc opisuje to, co widzi na wodzie, by chwilę później wpleść w nią opowieść o porwaniu księcia Janusza. Zaskakująca lekkość pióra pozwalająca na takie beztroskie skoki w czasie ujmuje.

Gdy mowa o języku, warto zwrócić uwagę na kilka aspektów. Po pierwsze omawiana książka jest pozycją popularną. Wychodząc z takiego założenia czytelnik swoją uwagę skupia na kreowanych przez autora impresjach. Współodczuwa i współprzeżywa z autorem radości i trudy przenoszenia ciężkiego drewnianego kajaka przez kolejne jazy. Współuczestniczy w rozmowach narratora ze zwierzętami. Snuje wewnętrzną refleksję na tematy w zasadzie małoistotne. Drugim aspektem strony językowej omawianej książki jest sposób budowania wypowiedzi przez autora. Ujmujące, a przy tym wywołujące szeroki uśmiech są zdania zapisane według zasad składni staropolskiej, a nawet w typie rzymskim, gdzie czasownik specjalnie umieszczany jest na końcu zdania, nadając wypowiedzi konkretny rytm:

Wędkarz to był zapewne

Lub zboczeń jaki

Co ciało chciał do rzeki wrzucić.

Wreszcie do walorów literackich należy włączyć drobiazgowość opisu. Jego dokładność i impresyjną malowniczość.

Wymieniając wartości nomen omen płynące z treści omawianej książki warto zwrócić uwagę na stosowaną przez autora geografię. Spływ rzekami Narew, Supraśl, Bug, Biebrza, i Czarna Hańcza. Każdej z tych lokalizacji przyporządkowane są inne opisy przyrody. Odniesienia do innych krajobrazów. Każdemu zakolu rzecznemu, meandrom, łachom, jazom, mostom, plażom, nadawane są konkretne współrzędne. Geografia narracyjna Koronkiewicza jest spójna z linią biegu rzeki na mapie. Mało tego. Jest spójna z siecią komunikacyjną województwa podlaskiego i części Mazowsza. Uzupełniające spław opisy podróży komunikacją zbiorową PKS, PKP, czy choćby jakimś busikiem czy ciągnikiem, uatrakcyjnia wyobrażenia czytelnicze. No i te spotkania ze znajomymi z różnych lat życia bohatera, uzupełnione krótką charakterystyką wrażeń, łączonych z tą osobą, to prawdziwa uczta dla wyobraźni.           

Czy zatem można powiedzieć, że czegoś w tej książce brakuje? Owszem. Brakuje tytularnego życia seksualnego. Czytając odniosłem wrażenie, że autor bardzo stara się sprostać zaproponowanej konwencji. Miejscami jest ona sprzymierzeńcem narratora, a czasem solidną przeszkodą, odpowiedzialność za którą Wojciech Koronkiewicz chce przenieść na klasyka gatunku w osobie Edwarda Redlińskiego, albo łapiąc się lokalnego niejednoznacznego słownictwa, jak to jest przy okazji szmacianych cipek z targu w Białowieży.  Autor relacjonuje, że w powieści Awans Edward Redliński zamieścił jedyną scenę erotyczną z kajakarzem – magistrem Marianem, który wraca do rodzinnej wsi właśnie kajakiem i poddawany jest pokusom erotycznym ze strony miejscowej dziewczyny Malwiny. Ostatecznie do niczego między młodymi nie dochodzi, ale kontekst kajakarski został utrzymany.

Podsumowując, przeczytaną książkę należy w pierwszych słowach podziękować autorowi za jego pracę. Jestem przekonany, że zawarł w niej opis swojej podróży. Być może rozciągniętej w czasie kilku lat. Prawdopodobnie nieco podbarwionej na potrzeby czytelnicze. Zmodernizowanej w zakresie sprzętowym z ciężkiego kajaka drewnianego na lekki kajak dmuchany. Opis podróży uzupełniony własnymi przemyśleniami, wyrażonymi językiem prostym, potocznym, miejscami gwarowym, ale na pewno autentycznym – dodaje charakteru. To, co chciałbym wyświetlić jako wartość treściową książki, to odniesienia historyczne i kulturowe. Zorientowałem się o tym dopiero po przeczytaniu, że większość moich notatek, robionych na gorąco podczas lektury odnosi się do kontekstu literackiego, historycznego i filozoficznego. Z pewnością zajrzę do wspomnianych przez Wojciecha Koronkiewicza opracowań, ale w inny niż dotychczas sposób.

Czy znalazłem w lekturze opis życia seksualnego kajakarzy? Z pewnością nie. Ale podobnie jak u Bronisława Malinowskiego w jego Życiu seksualnym dzikich odnalazłem atrakcyjną obserwację otaczającego świata i samego siebie, z perspektywy człowieka będącego w podróży.

Wojciech Koronkiewicz

Życie seksualne kajakarzy. Zapiski z badań terenowych podczas spływów rzeką Narew, Supraśl, Bug, Biebrza i Czarna Hańcza

Wydanie I

Suwałki 2024

Wydawnictwo Paśny Buriat

ISBN: 978-83-970184-9-5

ss. 235

         

               

  

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępnij:

Reklama

Najczęściej czytane

Przeczytaj więcej
Powiązane

Recenzja książki Michała Chomiuka „Z puszczy i bagien. Podlaskie opowieści ludowe”

Sięgając po książkę Michała Chomiuka zatytułowaną: Z puszczy i...

Targi Książki w Białymstoku: Żulczyk, Chmielarz, Nosowska, Bralczyk

Jak co roku Białystok na kilka dni stanie się...

Wyprawy z Etnoekipą: Odkrywanie kultury ludowej w zabawny i nowoczesny sposób

- W ostatnich kilkunastu latach zrozumienie kultury ludowej uległo...