Bohaterowie zapadający w pamięć, jak żywi, przywodzący na myśl osoby nam znane, a także historie, które poruszają, budzą emocje – tak określić można twórczość Pawła Sołtysa. Liczne grono czytelników przybyłe na spotkanie z autorem w suwalskiej Bibliotece Publicznej im. Marii Konopnickiej dowodzi, że taka literatura – krótkie formy pisane nieprzezroczystym językiem – trafia w gust i wrażliwość odbiorców.

Prowadząca spotkanie Dorota Skłodowska przedstawiając autora wspomniała o jego działalności na niwie muzycznej. Paweł Sołtys jest bowiem znany także jako Pablopavo i ten aspekt twórczości także się w rozmowie pojawił.
Ale na przełamanie lodów autor przeczytał fragment jednego z opowiadań ze zbioru „Nieradość” – „Z góry”. Wszechwiedzący narrator zagląda do domów mieszkańców Niedynka, pokazuje z innej strony postaci już wcześniej przewijające się przez karty książki, co jednocześnie uzupełnia ich portrety. To zatem i zbiór opowiadań, i podzielona na części mikropowieść, przeplatające się historie łączą się, bohaterowie powracają, rozumiemy ich lepiej, stają się nam bliżsi, bo choć akcja tych opowieści toczy się tuż po wojnie, to postacie te zostały ulepione z obserwacji, są prawdziwe, więc i bliskie.

„Nieradość” wydana została w ubiegłym roku, dwa lata wcześniej autor zadebiutował „Mikrotykami”, za które otrzymał nominację do Paszportów „Polityki”. Co ciekawe, Paweł Sołtys nagrodzony została w 2015 roku Paszportem w kategorii Muzyka popularna, kolejna nominacja w innej kategorii zdarzyła się po raz pierwszy w historii tej nagrody, była też nominacja do Nagrody Nike, Nagroda Literacka Gdynia 2018, Nagroda Literacka im. Marka Nowakowskiego… Doceniony debiut kusił, by druga książka była niejako kontynuacją, ale jak powiedział Paweł Sołtys – byłaby to droga na skróty. Zatem sięgając po „Nieradość” odnajdujemy styl, klimat, sposób obrazowania znany z debiutu, lecz jest to zbiór pokazujący inne miejsca, tematy, problemy.

Zapytany o tytuł Paweł Sołtys przywołał powiedzenie różniące się zapisem słowa – „Starość nie radość”, bo rzeczywiście wielu bohaterów to osoby wiekowe, czasem u kresu życia, z bagażem doświadczeń, wspomnień. Ale pojęcie to jest także trafnym określeniem naszego nastroju, nastawienia do życia, gdy już mija euforia lat młodzieńczych, kiedy wprawdzie nie odczuwamy wielkiej rozpaczy, jednak i wielkie szczęście rzadko się zdarza. To niezaprzeczalnie dominanta tych opowiadań.

Choć to niezbyt radosna konstatacja, to spotkanie z pisarzem przebiegało w lekkiej atmosferze, przerywane było wręcz wybuchami śmiechu. A choć taką mało optymistyczną wizję egzystencji przedstawił autor, to zdradził, że wiele rzeczy daje szczęście – wiele takich chwil związanych jest z byciem rodzicem, bo obserwowanie pociech, bycie adresatem ich deklaracji o wielkiej miłości to wyjątkowe i prawdziwie radosne sytuacje. Także muzyczne dokonania są źródłem satysfakcji – i to zarówno te na poziomie tworzenia z przyjaciółmi-muzykami, jak i żywy odbiór tych utworów podczas koncertów, gdy widać emocje, poruszenie słuchaczy.

Przybyłych zachwycił opis szczególnej szczęśliwej chwili autora – jak stwierdził, radość daje także sport i tu przywołał własne sukces podczas meczu o mistrzowski tytuł w czasie nauki z liceum, kiedy to przeciwnikami była faworyzowana drużyna… Ta obrazowa relacja wywołała burzę braw.

Zapytany o proces tworzenia i towarzyszące mu emocje, Paweł Sołtys zdradził, że jest to jednak wyczerpujące zajęcie, raczej kojarzące się z trudem, ciężką pracą. A choć zdarzają się momenty, gdy niejako „pisze się samo”, to potem przychodzi moment weryfikacji, cyzelowania, zmieniania, dopracowywania…

Pisarze są często pytani o to, nad czym pracują – gościa nie zdziwiło pytanie, czy planuje napisać powieść. Takich zamierzeń nie ma, uważa, że i w kilkustronicowym opowiadaniu zawrzeć można ważkie treści, niekoniecznie trzeba porywać się na monumentalne powieści, poza tym  literacką twórczość godzi z karierą muzyczną, zatem brakowałoby choćby czasu na takie zamierzenia, ale z kolei zdradził, że pracuje nad… słownikiem! Zabrzmiało to intrygująco, jednak więcej szczegółów na ten temat nie dane było przybyłym poznać. Była za to możliwość zapytania o rozmaite inne sprawy – urodzony w Warszawie pisarz powiedział, że jest to miasto trudne do pokochania, ale gdy już się to stanie, będzie to uczucie nieprzemijające. I choć wiele rzeczy mu się nie podoba, boli go sposób traktowania zabytkowych obiektów, to ma tu ulubione miejsca, wiele wspomnień, powtarzające się rzeczy, na które czeka.

Pablopavo i Ludziki występowali w Augustowie, ale też parokrotnie w Sejnach – stąd pochodzi jeden z muzyków, zatem pojawiło się pytanie o to, jak odbiera autor nasz region. Padły słowa i o walorach przyrodniczych, ale przede wszystkim docenia Paweł Sołtys starania osób, które podejmują działania, by przybliżać dzieciom, młodzieży muzykę, literaturę, pokazywać im alternatywne sposoby spędzania czasu – nie przy tv czy komputerze.

Nie zabrakło okazji do zdobycia autografu czy rozmowy już po spotkaniu. Kto nie mógł dziś przybyć do Biblioteki Publicznej w Suwałkach, może to nadrobić wybierając się do Augustowa. Paweł Sołtys gościć będzie w grodzie nad Nettą 28 lutego, o godzinie 18.00 w Szkole Muzycznej przy ul. Wybickiego 1 w ramach „Lektury obowiązkowej”.

Fot. Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

Dodaj komentarz