Reklama

Wywiad z Robertem Osydą, kandydatem na prezydenta Suwałk

Data:

- Reklama -

Wydawało się, że walka o fotel prezydenta Suwałk rozegra się pomiędzy Czesławem Renkiewiczem, urzędującym prezydentem a suwalskimi radnymi – Karolem Kornelukiem (Wspólne Suwałki) i Jackiem Juszkiewiczem (PiS). Niemal w ostatniej chwili na scenę wkroczył kolejny kandydat – Robert Osyda. Kim jest i co ma do zaoferowania Suwałkom?

Wywiad sfinansowany ze środków KWW Konfederacja i Bezpartyjni Samorządowcy.

Z Robertem Osydą rozmawiał Andrzej Lauryn.

Ogłoszenie startu w wyborach na prezydenta Suwałk na prywatnym profilu na Facebooku to dość nietypowa sytuacja. Skąd ten pomysł?

W Turcji.

Przez 10 lat żyłem poza Suwałkami. Studiowałem i pracowałem najpierw w Warszawie, a potem na Wyspach Brytyjskich. Od 4 lat znowu jestem w Suwałkach. Prowadzę własną firmę — która powstała dlatego, że na swojej życiowej drodze poznałem wielu wspaniałych ludzi, właściwie z całego świata. To oni mnie zainspirowali do rozkręcenia własnego biznesu. Niektórzy są dziś moimi partnerami biznesowymi, np. kolega z Turcji. Uważam, że kluczem do sukcesu i źródłem szczęścia w życiu są ludzie, którymi się otaczamy. Właśnie dlatego o starcie w wyborach samorządowych poinformowałem najpierw przyjaciół i znajomych. Bo wiem, że mogę liczyć na ich szczerość — na bezcenne porady, wskazówki, pomysły, ale też uwagi krytyczne.

Jaki był odzew?

Bardzo pozytywny. Odebrałem mnóstwo telefonów. Otrzymałem wiele SMS-ów i wiadomości w Messengerze. Dużo osób zaoferowało pomoc w czasie kampanii. Za co jestem wdzięczny, bo nasz komitet wyborczy tworzą ludzie spoza miejskiej kliki, więc nie mamy takich środków i możliwości, jakimi dysponują ekipa prezydenta i duże partie. Nasi kandydaci na radnych to po prostu ludzie, którzy żyją w Suwałkach, tu pracują, tu płacą podatki. Uważam, że to nasza największa siła, bo jako ludzie spoza układu doskonale rozumiemy, z jakimi problemami na co dzień mierzą się mieszkańcy Suwałk.

Kiedy ogłaszał pan start w wyborach, napisał pan: „Ale rzeczą dla nas najważniejszą jest oddanie miasta suwalczanom! Czas najwyższy, żeby nasz samorząd lokalny stał się autentyczną reprezentacją mieszkańców Suwałk”. Jak państwa komitet zamierza tego dokonać?

Uważam, że to społeczeństwo powinno decydować nie tylko o wyborze swoich przedstawicieli co kilka lat, ale też bez przerwy mieć realny wkład w podejmowanie decyzji. Tzw. afera logotypowa pokazała, że prezydent Renkiewicz, choć już od 14 lat jest u sterów naszego miasta, wciąż nie potrafi prowadzić dialogu z mieszkańcami.

Konsultacje społeczne w Suwałkach to fikcja. Jakieś są, ale ich przebieg jasno wskazuje, że Ratusz tak naprawdę nie chce angażować mieszkańców Suwałk w proces decyzyjny. Jeśli tylko dociera do mnie informacja o konsultacjach społecznych, to zapoznaję się ze sprawą. Problem w tym, że zwykle taka informacja nie dociera. Tak było w przypadku próby zmiany systemu identyfikacji wizualnej Suwałk. O przyjęciu przez Radę Miejską „Strategii Promocji Miasta Suwałki do roku 2027, z perspektywą do 2030 r.” dowiedziałem się już po fakcie. A to właśnie ten dokument mówi o potrzebie liftingu obecnego logotypu Suwałk.

Oceniam radnych i prezydenta po ich działaniach. Warto podkreślić, że za przyjęciem tej strategii głosowało aż 16 radnych, nie tylko radni Czesława Renkiewicza, ale też Karol Korneluk i Adam Ołowniuk, którzy dziś krytykują prezydenta za próbę zmiany logo. To jakiś absurd. Ale jeszcze większym absurdem jest bierna postawa opozycji. 7 radnych PiS wstrzymało się od głosu. Nikt nie był przeciw. Nie nagłośnili tego, a teraz krytykują. Czyli co? PiS nie miał żadnego zdania w tak ważnej kwestii, a teraz udają oświeconych?

Ponadto warto przytoczyć jedno zdanie z tego dokumentu. Cytuję: „Wybór ostatecznego rozwiązania powinien nastąpić w wyniku badań sondażowych”. Gdzie byli radni, kiedy prezydent zlekceważył ten zapis i nie przeprowadził badań sondażowych wśród mieszkańców odnośnie wyboru nowego logotypu? Jak dla mnie oni wszyscy są winni strat, jakie ponieśliśmy.

Robert Osyda kandyduje na prezydenta Suwałk

Chodzi panu o prawie 50 tysięcy złotych wydanych na projekt nowego systemu identyfikacji wizualnej?

Nie tylko. Suwałki poniosły też straty wizerunkowe. Z „24-godzinnego logo” szydzono w ogólnopolskich programach telewizyjnych i w Internecie, m.in. w programie Roberta Mazurka i Krzysztofa Stanowskiego na Kanale Zero. Chciałoby się powiedzieć, że to darmowa promocja miasta. Tylko chyba nie o takie budowanie marki Suwałk nam chodzi.

A co z zasadą: „Nieważne, jak mówią, byle mówili”?

Edynburg.

Według mnie, a posiadam dobrze prosperującą firmę zajmującą się handlem międzynarodowym oraz wykształcenie biznesowe — licencjat z ekonomii, który uzyskałem na SGGW w Warszawie, i magistra zarządzania, który uzyskałem na Uniwersytecie w Edynburgu w Szkocji [15 miejsce w 2023 roku w rankingu QS najlepszych uniwersytetów na świecie — przyp. red.] i studia podyplomowe z marketingu na SGH — zasada „Nieważne, jak mówią, byle mówili” to mit, w dodatku bardzo szkodliwy. Możliwe, że ta zasada sprawdza się w showbiznesie, ale poza nim jest błędna. Przykładowo, co jakiś czas w mediach powraca kwestia „Przesmyku Suwalskiego”. Mówi się wtedy o Suwałkach i Suwalszczyźnie?

Tak.

Ale czy to mówienie pomaga nam przyciągać turystów i inwestorów?

Nie.

Ano właśnie. Rozumie to każdy przedsiębiorca. Klienci zasięgają opinii przyjaciół i znajomych. Wrzucają zapytania na grupy na Facebooku. Sprawdzają opinie w Google. Zanim podejmą decyzję, chcą się upewnić co do jakości produktu czy usług. Dlatego przedsiębiorcy muszą dbać o jakość i budować zaufanie. Inaczej tracą klientów.

Ale miasto to nie firma.

Oczywiście. Jednak miasto, podobnie jak każdy z nas, ma jakąś opinię. I ta opinia wpływa na podejmowane decyzje. Jeśli Suwałki nie kojarzą się mieszkańcom Polski pozytywnie, to trudno ich zachęcić na przykład do spędzenia tutaj wakacji. Uważam, że Suwałki i Suwalszczyzna mają ogromny potencjał. Jednak władze naszego miasta nie potrafią tego potencjału wykorzystać.

Może dlatego, że nie mają wpływu na decyzje innych samorządów lokalnych na Suwalszczyźnie?

Słaba wymówka. Bezpośrednio nie mają, ale przecież nikt nie zabrania współpracować. Raz jeszcze chciałbym mocno podkreślić siłę relacji i moc ludzi, którymi się otaczamy. Tu drzemie ogromny potencjał. Trzeba tylko mieć pomysł, jak ten potencjał wykorzystać. Obawiam się, że Czesław Renkiewicz już tak długo jest przyspawany do fotela prezydenta, że nie jest w stanie spojrzeć na zarządzanie miastem z nowej perspektywy. To samo tyczy się obecnych radnych.

Karol Korneluk zasiada w Radzie Miejskiej od wyborów samorządowych w 2014 roku, kiedy był kandydatem SLD na prezydenta. Czy ten człowiek zrobił coś dobrego dla miasta? Czy też raczej mandat radnego był mu potrzebny tylko do tego, żeby zyskać ciepłą posadkę w OSiR, czyli jednostce miejskiej?

Z kolei propozycja Jacka Juszkiewicza, żeby reaktywować województwo suwalskie, jest niepoważna.

Dlaczego? Jestem pan przeciwny przywróceniu Suwałkom statusu miasta wojewódzkiego?

Nie w tym rzecz. Suwałki bardzo by zyskały, gdyby znowu stały się miastem wojewódzkim. Jednak uważam, że niepoważne jest zgłaszanie tego pomysłu przez polityka PiS właśnie teraz, kiedy PiS stracił pełnię władzy centralnej.

Dlaczego Jacek Juszkiewicz nie zabiegał o to wtedy, gdy PiS samodzielnie rządził w Polsce? Przecież Jarosław Zieliński również wtedy był posłem, więc lokalni działacze PiS mieli przez kogo przekazywać swoje pomysły do Warszawy. Nie znam pana Juszkiewicza osobiście, ale wygląda na inteligentnego człowieka. Dlatego nie wierzę w to, że on sam wierzy w możliwość reaktywowania województwa suwalskiego, kiedy Donald Tusk wrócił do władzy. A to prowadzi nas do przykrego wniosku, że Jacek Juszkiewicz wygłasza pusty postulat, bo liczy na dodatkowe głosy w wyborach.

Uważam, że takie zachowanie wszystkich polityków, nie tylko lokalnych, jest bardzo szkodliwe. Gdybym jako przedsiębiorca przedstawiał klientom puste hasła, szybko bym ich stracił. Niestety, głoszenie pustych haseł zwykle uchodzi politykom na sucho. Ale możemy to jako wyborcy zmienić. Wystarczy, że nie będziemy głosować na nieodpowiedzialnych ludzi.

Dla tych z Szanownych Czytelników, którzy wciąż rozważają oddanie głosu na Karola Korneluka lub Jacka Juszkiewicza, mam pytanie: czy ich doświadczenie zawodowe mogłoby się przełożyć na thinking out of the box, czyli myślenie nieszablonowe? Bo tego Suwałki teraz potrzebują najbardziej.

Jak państwa komitet zamierza oddać miasto suwalczanom?

Musimy naprawić system konsultacji społecznych, a raczej zbudować od nowa, bo nie da się naprawić czegoś, czego nie ma.

W jaki sposób?

Odpowiedź zawiera się w samym pytaniu. Należy zapytać o to mieszkańców. Jak suwalczanie widzą dialog władz miasta z mieszkańcami? Jakich kanałów komunikacji miasto powinno używać do tego dialogu? Gdzie i z jaką częstotliwością powinny odbywać się spotkania na żywo? Nie mam wątpliwości, że tutaj konieczny będzie model hybrydowy, czyli połączenie nowoczesnych sposobów komunikacji z metodami tradycyjnymi. Społeczność naszego miasta jest przecież różnorodna. Dużą część mieszkańców stanowią seniorzy. Oni też mają prawo współdecydować o tym, co się dzieje w Suwałkach.

Skoro już poruszył pan kwestię seniorów, to porozmawiajmy o demografii. Czy coraz gorsza demografia Suwałk to największe wyzwanie, przed którym stoi nasze miasto?

To jeden z głównych problemów, ale nie jedyny. Miasto jest zadłużone na ponad 200 milionów złotych. Przeczytałem ostatnio wywiad z prezydentem. Czesław Renkiewicz przyznał, że sama obsługa zadłużenia naszego miasta wzrosła z 3 mln zł do ponad 10 mln zł. To są gigantyczne pieniądze. Na Suwalski Budżet Obywatelski w 2024 roku przeznaczono 2,8 miliona złotych. Czyli za 10 milionów można by zrealizować ponad 3 takie budżety. Pomyślmy, ile by to było fajnych projektów, które w ramach SBO zgłaszają mieszkańcy. Ogromna strata.

Wracając do demografii. Tak, to duże wyzwanie, bo nasze społeczeństwo się starzeje. Przybywa seniorów. Rodzi się mało dzieci. Brakuje atrakcyjnych miejsc pracy dla młodych suwalczan, którzy tak jak ja wyjechali do większego miasta na studia lub do pracy. Wielu chciałoby tutaj wrócić, ale nie mają do czego.

Jak państwa komitet zamierza to zmienić?

Nasz program opiera się na podejściu całościowym, kompleksowym. Dlaczego? Ponieważ miasto należy traktować jak wielki organizm. Jestem fanem sportu. Od 20 lat regularnie ćwiczę. Bo wysiłek fizyczny jest dobry dla zdrowia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Oczywiście dbanie o organizm nie może się ograniczać do samych treningów. Nie mniej istotne dla zdrowia są: zbilansowana dieta, regeneracja, odpowiednio długi sen. Podobnie jest z miastem. Zdrowe miasto wymaga dbania o każdy z kluczowych obszarów: kondycję lokalnej społeczności, infrastrukturę, środowisko naturalne, finanse itd.

A konkretnie?

Zapoznałem się z programami konkurencji. Trudno oprzeć się wrażeniu, że większość postulatów to obietnice bez pokrycia lub puste slogany. Nie chciałbym się znowu znęcać nad Jackiem Juszkiewiczem, ale wyborcze hasła PiS są doskonałym przykładem pustosłowia. Piękne obiecanki, tylko że ani słowa, skąd wziąć pieniądze na realizację tych obietnic.

Uważam, że takie zachowanie lokalnych polityków jest bardzo nieodpowiedzialne. Żaden budżet nie jest z gumy. I nie trzeba prowadzić własnej firmy, żeby to rozumieć. Jest to oczywiste dla każdego, kto zarządza domowym budżetem. No, prawie każdego — politycy łatwo przyzwyczajają się do wydawania pieniędzy podatników i zaciągania kredytów na ich koszt.

Ale wróćmy do tematu. Naszym celem jest zapewnienie miastu odpowiednich wpływów przy jednoczesnym uwolnieniu energii, pomysłowości i pracowitości suwalczan. Jestem przekonany, że da się to zrobić.

Jak?

Po pierwsze, musimy sprawić, żeby Suwałki stały się prawdziwą bazą wypadową dla turystów. A to wymaga umiejętnego budowania marki Suwałk i Suwalszczyzny. Na Facebooku wywiązała się jakiś czas temu ciekawa dyskusja odnośnie budowania marki naszego miasta przez władze Suwałk.

Marcin Gnoza, lokalny przedsiębiorca, która działa na polu marketingu właśnie, napisał: „Prezydent, jak i radni mogą się nie znać na marketingu i działaniach PRowych w obszarze budowania/tworzenia/rozwoju marek terytorialnych, ale… mogą przecież popytać/poszukać lub… zatrudnić kogoś mądrzejszego od siebie, kto pokaże/wyjaśni/wytłumaczy”.

Raz jeszcze chciałbym podkreślić siłę relacji i moc ludzi, którymi się otaczamy. Pana Marcina nie znam osobiście, ale uważam, że jego komentarze są trafne i bardzo podoba mi się jego pomysł powołania Rady Komunikacji Marketingowej przy prezydencie Suwałk. Od tego bym zaczął.

Od cudzego pomysłu?

Od bardzo dobrego pomysłu, który podsuwa mieszkaniec Suwałk — który jest specjalistą w swojej dziedzinie. Każdy z nas ma ograniczone grono bliskich, przyjaciół, znajomych. Nikt z nas nie zna osobiście wszystkich mieszkańców Suwałk. Ale skoro w moim otoczeniu jest mnóstwo zaangażowanych, pracowitych, pomysłowych, kreatywnych osób, to ile takich ludzi jest w całym mieście? Ilu takich ludzi jak pan Marcin mamy w Suwałkach? Uważam, że głównym zadaniem władz miasta powinno być stwarzanie mieszkańcom optymalnych warunków do życia i rozwoju. Im lepsze warunki, tym łatwiej jest wykorzystywać potencjał i rozwijać talenty. Szczególnie młodych ludzi.

Dlaczego właśnie młodych?

Ponieważ tylko młodzi ludzie są w stanie naprawić coraz gorszą demografię Suwałk. Budżet miasta to w dużej mierze wpływy z podatku PIT pobieranego tutaj. Miasto musi więc dbać o to, żeby te wpływy rosły. Czyli potrzebujemy młodych osób wchodzących na suwalski rynek pracy. Jak skłonić do powrotu tych suwalczan, którzy wyjechali do większych miast na studia lub do pracy? Co możemy zaoferować młodym mieszkańcom? Na pewno atrakcyjną ofertę edukacyjną, kulturalną czy sportowo-rekreacyjną. Młodzi ludzie muszą czuć się w Suwałkach dobrze.

Oczywiście na tym nie koniec. Dużym problemem jest brak atrakcyjnych miejsc pracy dla młodych ludzi. I miasto niestety tych miejsc nie wygeneruje. Ale jest w stanie inicjować współpracę pomiędzy samorządem, szkołami średnimi, PUZ i lokalnymi przedsiębiorcami — czyli tworzyć takie warunki, które zaowocują nowymi możliwościami dla młodych. Miasto może i powinno też wspierać lokalnych przedsiębiorców, w szczególności tych z sektora MSP, czyli mikro, małych i średnich przedsiębiorstw.

Takich jak pan?

(śmiech) Mam 34 lata, ale mimo młodego wieku duże doświadczenie zawodowe. Wciąż rozwijam swój biznes, ale można powiedzieć, że przez te 4 lata poukładałem procesy w firmie tak, że jestem w stanie poświęcić swój czas także dla dobra publicznego. I uważam, że będę to robił mądrze.

Co ma pan na myśli?

We wspomnianym wywiadzie prezydent Renkiewicz stwierdza: „A wracając do siedzenia w pracy do późnych godzin – ilość dokumentów, która przechodzi przez moje biurko, jest naprawdę bardzo duża. I pewnie mógłbym większość spraw przerzucić na moich zastępców, na naczelników czy innych pracowników, pewnie mógłbym nie czytać wszystkiego tak dokładnie, ale po tylu latach pracy w samorządzie wiem, na co w tych dokumentach. zwrócić uwagę, umiem wyłapać nawet niewielkie niedociągnięcia i wskazać, co należy poprawić. To wszystko jednak zajmuje trochę czasu”. To mocno niepokojące słowa.

Dlaczego?

Skoro prezydent Renkiewicz musi trzymać rękę na pulsie, to znaczy, że nie wierzy w kompetencje swoich pracowników – albo zatrudniał po znajomości, albo mu wcisnęli z powodów politycznych. Tak czy inaczej nie ma co się potem dziwić, że Ratusz podejmuje błędne decyzje, jak w przypadku zmiany logo bez wiedzy i zgody mieszkańców. Szkoda, że pan prezydent nie prowadził własnej firmy. Szybko by się nauczył, że najważniejsze jest umiejętne delegowanie obowiązków.

Dlaczego pan tak uważa?

Wyobraźmy sobie szefa dużej firmy zatrudniającej dziesiątki albo setki osób, który zajmuje się w tej firmie wszystkim. Czyta każdy dokument, może nawet osobiście składa zamówienia na papier toaletowy i mydło do firmowych łazienek. Doba ma 24 godziny. Jeśli szef marnuje czas na mniej ważne sprawy, to nie ma potem czasu na sprawy naprawdę ważne — takie jak budowanie relacji z innymi przedsiębiorcami, szukanie kontrahentów i nowych rynków zbytu oraz planowanie strategiczne. Moim zdaniem dobry szef to ktoś, kto potrafi zbudować sprawny i zgrany zespół, który poukłada wszystkie procesy. Procedury powinny działać tak, że nawet jeśli dochodzi do zmiany w zespole, to cały organizm wciąż działa sprawnie.

I właśnie tak wyobrażam sobie #NoweObliczeSuwałk — Suwałki jako miasto, którego władze angażują mieszkańców w proces decyzyjny, stwarzają mieszkańcom dobre warunki do życia i rozwoju, a nade wszystko – korzystają z pomocy i wsparcia lokalnych przedsiębiorców, społeczników, wolontariuszy i wszystkich innych osób, które chcą działać dla dobra Suwałk.

Startuje pan z ramienia Komitetu Wyborców Konfederacja i Bezpartyjni Samorządowcy, a jest to dość kontrowersyjna partia.

Jestem przedsiębiorcą, dlatego bliskie mi są gospodarcze postulaty Nowej Nadziei [partii należącej do Konfederacji — przyp. red.]. Jeśli chodzi o kwestie społeczne, to nie popieram wszystkich postulatów Konfederacji. I podejrzewam, że większość z nas, nie tylko suwalczan, ale w ogóle mieszkańców Polski, ma tak samo jak ja — żadna z partii politycznych nie oferuje programu, z których zgadzamy się w 100%.

Z Krzysztofem Bosakiem.

Dlaczego postulaty gospodarcze Nowej Nadziei są panu bliskie?

Ponieważ uważam, że nie istnieje silne i zdrowe państwo bez silnego sektora MSP, czy mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw. Uważam też, że jeśli polskie państwo dalej będzie dusić polską przedsiębiorczość i rzucać polskim firmom kolejne kłody pod nogi, to zakończy się to dla polskiej gospodarki tragedią.

Żeby podkreślić, jak ważną rolę w polskiej gospodarce odgrywają mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa, podeprę się danymi z „Raportu o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce 2022” przygotowanego przez PARP [Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości — przyp. red.].

Sektor MSP stanowi aż 99,8% przedsiębiorstw w Polsce. Małe i średnie firmy wytwarzają blisko połowę polskiego PKB, a same mikroprzedsiębiorstwa – około 30%. Firmy z sektora MSP zatrudniają ok. 67% ogólnej liczby pracujących w sektorze przedsiębiorstw.

Niestety, wiele osób w Polsce nie docenia sektora MSP. Przedsiębiorcy bywają nazywani „Januszami biznesu”. Takich oczywiście też nie brakuje. Ale przecież jako klienci i pracownicy mamy moc sprawczą — możemy głosować nogami. Jeśli przedsiębiorca zapracuje na opinię kiepskiego pracodawcy, to w końcu nie będzie w stanie znaleźć dobrych pracowników, a to oznaczać będzie koniec jego firmy. Podobnie rzecz się ma w przypadku przedsiębiorców, którzy nie dbają o jakość swoich produktów czy usług oraz nie słuchają swoich klientów. Takie firmy z czasem stracą klientów i znikną z rynku.

Inaczej jest w przypadku dużych i wielkich firm. Jeśli nie muszą na lokalnym rynku konkurować o pracownika i zatrudniają duży procent wszystkich osób zatrudnionych w danym mieście, to trudno jest zagłosować nogami. Pracownicy i osoby poszukujące pracy mają na takim rynku duży problem. Tu kiepska opinia pracodawcy i łatka „Janusza biznesu” czy „wyzyskiwacza” niewiele zmienia. Bo większość pracowników nie ma zbytniego wyboru.

Czy pańskim zdaniem władze miasta wolą duże firmy niż mikro, małe i średnie?

Na pewno jest tak, że władzom miasta łatwiej jest chwalić się dużą inwestycją, która wygeneruje 100 nowych miejsc pracy, niż tym, że w Suwałkach powstało 100 nowych mikrofirm.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli, duże firmy też są ważne. Z punktu widzenia pracowników korzystne jest, gdy takich firm jest w mieście sporo, ponieważ wtedy firmy muszą o pracownika konkurować.

Ale pamiętajmy, że nie samą pracą żyje człowiek. Świętujemy w tym roku 20 lat obecności Polski w Unii Europejskiej. Przez tych 20 lat Suwałki bardzo się zmieniły. Poziom życia suwalczan bardzo wzrósł. Chcemy spędzać czas w wolny w ciekawy, inspirujący, ekscytujący sposób. Słowem — chcemy korzystać z życia. A w dużej mierze właśnie od kondycji lokalnych mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw zależy zakres i różnorodność oferty na spędzanie czasu wolnego w mieście.

Raz jeszcze przypomnę, że nasze miasto stoi przed dużymi wyzwaniami. Mamy coraz gorszą demografię, ponad 200 milionów złotych długu do spłacenia i brakuje nam środków na realizację niektórych inwestycji. Wspieranie lokalnego sektora MSP pomoże nam w radzeniu sobie z każdym z tych problemów.

Jak to zrobić?

Lokalne firmy i ich pracownicy płacą podatki w Suwałkach, co zwiększa wpływy do budżetu. A większy budżet to środki zarówno na konsekwentne spłacanie zadłużenia, jak i na wkład własny w przypadku inwestycji współfinansowanych z zewnątrz. Wreszcie sektor MSP to wielki potencjał, jeśli chodzi o przyciąganie i zatrzymywanie młodych ludzi w Suwałkach. Wielu młodych nie chce pracować w fabryce na 3 zmiany. Więc albo damy im alternatywę, albo sami ją znajdą poza Suwałkami.

Spojrzałem ostatnio na prognozy demograficzne GUS dla naszego miasta. Delikatnie mówiąc, nie są optymistyczne. Liczba ludności Suwałk według stanu na 2022 rok to ok. 68,5 tysiąca. Według prognoz GUS liczba ludności naszego miasta będzie spadać: do 67,5 tysiąca w 2030 roku, do 64,8 tysiąca w 2040 roku i do 61 tysięcy w roku 2050. Na tym nie koniec złych wieści. Nie tylko będzie ubywało mieszkańców Suwałk, ale też będzie zwiększać się liczba ludności w wieku poprodukcyjnym [60 i więcej lat w przypadku kobiet oraz 65 i więcej lat w przypadku mężczyzn — przyp. red.]. Ludność w wieku poprodukcyjnym stanowi ok. 21% populacji naszego miasta. Według prognoz GUS będzie stanowić: 25% w 2030 roku, 28% w 2040 roku i aż blisko 33% w roku 2050.

Dzisiaj mamy rok 2024. Musi pan przyznać, że rok 2050 to bardzo odległa perspektywa.

Oczywiście. W dodatku mamy tu wiele trudnych do przewidzenia zmiennych, które mogą mocno wpłynąć na demografię Suwałk. Nie wiemy, jak dalej potoczy się konflikt między Ukrainą i państwami NATO a Rosją. Nie wiemy, czy do 2050 roku na Suwalszczyźnie powstanie kopalnia tytanu, wanadu i innych bogactw naturalnych, które zalegają pod powierzchnią ziemi. Niedawno w ramach projektu SEMACRET nad Suwalszczyzną latał helikopter badawczy.

Nad Suwalszczyzną lata nietypowy śmigłowiec. Trwają badania geofizyczne

Ale faktem jest, że nie da się naprawić demografii z dnia na dzień. Nawet jeśli w danym roku urodzi się dużo dzieci, to minie sporo czasu, zanim te dzieci wejdą na rynek pracy. I nigdy nie ma pewności, że będzie to nasz lokalny rynek pracy. Tym sposobem powracamy do kwestii tworzenia młodym ludziom tutaj, w Suwałkach, optymalnych warunków do życia i rozwoju. A to wymaga radykalnej zmiany podejścia władz miasta do tej kwestii.

Co ma pan na myśli?

To, że prezydent Renkiewicz na tym polu zawiódł. Trzeba go oceniać po owocach. Przypominam, że Czesław Renkiewicz rządzi w Suwałkach już 14 lat. To wystarczająco dużo czasu, żeby zdiagnozować problem i podjąć działania zaradcze. Prezydent albo zlekceważył problem coraz gorszej demografii naszego miasta, albo nie ma pomysłu, co z tym problemem zrobić.

Na koniec wróćmy jeszcze do państwa komitetu. Czy nie uważa pan, że Konfederacja w nazwie komitetu może powodować problemy ze współpracą?

Nie. Pamiętajmy, że wybory samorządowe różnią się od centralnych, gdzie toczą się wojny plemienne między politykami dużych partii. W wyborach samorządowych chodzi o dobro wspólne, czyli o dobrobyt naszego miasta.

Jestem człowiekiem nastawionym na współpracę i poszukiwanie nowych możliwości. Dlatego uważam, że z każdym znalazłbym wspólny język. Wśród kandydatów konkurencji widzę osoby, które mają dużo do zaoferowania miastu. Jestem przekonany, że się dogadamy. A w kwestiach spornych należy kierować się opinią publiczną, a nie własnymi przekonaniami. Bo Suwałki to nasze wspólne dobro.

Mam nadzieję, że niezależnie od wyniku wyborów samorządowych i prezydent, i radni będą w stanie współpracować dla dobra Suwałk. Czego sobie i wszystkim suwalczanom życzę.

Dziękuję za rozmowę.

Cytaty pochodzą z wywiadu z prezydentem Suwałk, Czesławem Renkiewiczem, opublikowanym w lutym 2024 r. w „Suwałki Nasze Miasto”.

14 KOMENTARZE

  1. mnie przekonał, niemniej w głownej mierze słabością naszych miłościwie nam panujących: prezydentowi i randym którzy teraz chcą awansu.

  2. Brawo ! Takiego prezydenta nam potrzeba, dziadkom którzy troszczą się tylko o swój tyłek już podziękujemy.

  3. Teraz to jasne, Andrzej Lauryn napisał wywiad z Osydą, który się pod nim podpisał. Nie dziwmy się, że Lauryn broni tekstu jak swojego

    • >>> „Teraz to jasne, Andrzej Lauryn napisał wywiad z Osydą”

      A w Pańskim „wszechświecie” kto spisuje wywiad, który ma być opublikowany do czytania? Krasnoludki? A może zrzuca Pan robotę na bohatera wywiadu?^^

      Wywiad do czytania, jak podpowiada nazwa, służy do czytania. A że czas to zasób, którego nie da się magazynować ani recyklingować, i ludzie mają wiele opcji do wyboru, co z tym czasem zrobić, to się dba o to, żeby chcieli go nam poświęcić. Nie tylko film, serial czy książka mają być ciekawe dla odbiory.

      Myślałem, że to oczywiste^^

      >>> „Nie dziwmy się, że Lauryn broni tekstu jak swojego”

      Tu nie trzeba niczego bronić, bo treść wywiadu broni się sama.

      Gdyby było inaczej:
      1) podałby Pan rzeczowe argumenty przeciwko;
      2) nie bałby się Pan podpisać imieniem i nazwiskiem^^

      Panie Janie, przeniesiemy dyskusję na Facebooka?

      A może boi się Pan, że wyjdzie na jaw, gdzie Pan pracuje i kogo Pan w tych wyborach popiera?

      https://www.facebook.com/NiebywaleSuwalki/posts/pfbid02oRgeXvS54eyVJEoEsdJTYX6dAzdHh4kHatpc9bZNwHsJFWHtNg76d3XF8HRhvCmAl

  4. Panie Andrzeju Lauryn, a Pan w tej całej maskaradzie to jaką rolę pełni, redaktora, czy rzecznika kandydata Osydy? Proponował bym żeby zachował Pan chociaż pozory jakiegoś obiektywizmu. A co do biznesów Pana kandydata na prezydenta to wszyscy wiedzą czym handlował w pandemii, mianowicie gumkami do majtek, które odsprzedawał podmiotom szyjącym maseczki. Ciekawe co na to wyborcy Konfederacji którzy uważają, że pandemia to ściema. Jednak jak się okazuje pieniądze nie śmierdzą, a jak się ukróciło to trzeba spróbować do samorządu. Słabe to wszystko szanowny Panie.

    • Widać że Pan nie umie czytać ze zrozumieniem. Pan Osyda mówił że nie zgadza się że wszystkimi postulatami konfederacji. Nie wiem czy to prawda co Pan pisze, ale nawet jeśli to czy Pan nie skorzystał by z okazji zarobku ? Przecież nie robił nic nie legalnego.. wyczuwam tu zazdrość.. nikt panu nie broni założyć takiego biznesu

    • >>> „a Pan w tej całej maskaradzie to jaką rolę pełni, redaktora, czy rzecznika kandydata Osydy?”

      Chętnie Panu odpowiem. Na Facebooku. Pod postem Niebywałych Suwałk, w którym zalinkowano do wywiadu.
      Proszę wejść tutaj:
      https://www.facebook.com/NiebywaleSuwalki/posts/pfbid02oRgeXvS54eyVJEoEsdJTYX6dAzdHh4kHatpc9bZNwHsJFWHtNg76d3XF8HRhvCmAl
      Chętnie poznam Pańskie nazwisko. Jeśli chodzi o imię, to zakładam, że miał Pan przynajmniej tyle odwagi, żeby podpisać się własnym^^

      >>> „Proponował bym”

      A ja proponowałbym, że nie pisał Pan „proponował bym”^^

      >>> „żeby zachował Pan chociaż pozory jakiegoś obiektywizmu”

      Której części stwierdzenia: „Wywiad sfinansowany ze środków KWW Konfederacja i Bezpartyjni Samorządowcy” Pan nie zrozumiał?^^

      >>> „Ciekawe co na to wyborcy Konfederacji którzy uważają, że pandemia to ściema”

      Mógłby Pan ich zapytać na Facebooku, gdyby miał Pan odwagę przedstawić się imieniem i nazwiskiem^^

      Mógłby Pan też wywołać Roberta Osydę do tablicy. W nagłówku wywiadu jest link do jego profilu na Facebooku.

      >>> „a jak się ukróciło to trzeba spróbować do samorządu”

      Nie wiem, gdzie Pan pracuje i ile Pan tam zarabia, ale trzeba mieć mocno zaburzone horyzonty, żeby uważać, że w samorządzie zarabia się duże pieniądze. No chyba że zarobki prezydenta powalają Pana na kolana^^

      Kiedy Pan już zdejmie z oczu klapki i porozmawia Pan z ludźmi, którzy robią w Suwałkach coś wartościowego (to nie tylko przedsiębiorcy, społecznicy oczywiście też), to dowie się Pan, że ludzkie motywacje wykraczają daleko poza hajs. Motywacja samym hajsem to domena intelektualnych prymitywów.

      Jeśli faktycznie Pan uważa, że do samorządu lokalnego lgną ludzie z właśnie taką mentalnością, to najwyższy czas ich wymienić.

      >>> „Słabe to wszystko szanowny Panie”

      Tak słabe, jak poziom Pańskiego komentarza, czy jeszcze słabsze?^^

  5. Dwie kwestie. Warto zbadać, jaki dokładnie biznes prowadzil pan Osyda w czasie pandemii i jak Konfederacja się na to zapatruje. Druga – może warto pobyć w Polsce trochę dłużej niż 4 lata, żeby zacząć odróżniać administrację rządową o samorządowej. Pozdrawiam

    • >>> „może warto pobyć w Polsce trochę dłużej niż 4 lata”

      A może Pani powinna opanować sztukę czytania ze zrozumieniem? Nie ośmieszałaby się wówczas Pani takim stwierdzeniem. Przecież facet spędził w Polsce większą część swego życia^^

      >>> „zacząć odróżniać administrację rządową o samorządowej”

      J.w.^^

      >>> „Warto zbadać, jaki dokładnie biznes prowadzil pan Osyda w czasie pandemii”

      Wystarczy go zapytać. W nagłówku jest przecież link do jego Facebooka.
      Rozumiem, że boi się Pani wysłać zapytanie podpisane imieniem i nazwiskiem?
      Ciekawe, CO PANI UKRYWA^^

      Może miejsce pracy?
      Bo Pani komentarz mocno trąci Ratuszem^^

      >>> „jak Konfederacja się na to zapatruje”
      Trzeba siedzieć w informacyjnej bańce, żeby nie znać stanowiska Konfederacji na pandemię^^
      Bardzo się wyróżniało na tle pozostałych sejmowych partii.

  6. To ma być wywiad? Bez jaj, opłacony artykuł, przygotowane odpowiedzi. Wystarczy zestawić swobodę wypowiedzi z debaty w której uczestniczył kandydat i ten tekst i od razu widać, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Ciekawa to może być bezpośrednia debata z Renkiewiczem, Juszkiewiczem i Kornelukiem

    • >>> „opłacony artykuł”

      Której części stwierdzenia „Wywiad sfinansowany ze środków KWW Konfederacja i Bezpartyjni Samorządowcy” Pan nie zrozumiał?^^

      Oczywiście, że to materiał opłacony. Tak jak kandydaci w wyborach samorządowych płacą za billboardy, banery, ulotki itp.

      Nie każdy ma ten komfort, co prezydent Renkiewicz, że media same zapraszają go do wywiadu, bo jest włodarzem Suwałk.

      Swoją drogą, czytał Pan ten wywiad? Znajdzie Pan tam „przygotowane odpowiedzi”. Słabe zresztą, co wiele mówi o zapleczu Pana Prezydenta^^

      >>> „To ma być wywiad?”

      Ja nie robię wywiadów typu „pytanie – odpowiedź”, bo w czasach, gdy odpowiadałem za wywiady w „Merkuryuszu Towarzystw Biznesowych” nauczyłem się, że dużo lepsza jest żywa rozmowa. Fascynujący ludzie kryją wiele „za rogiem”. Czasami człowiek nawet nie wie, jakie miałby zadać pytanie.

      Ten wywiad to zapis rozmowy. Jeśli Pan nie chce, nie musi Pan tego nazywać wywiadem. To i tak nie ma znaczenia (szczególnie że nie ma Pan 'cojones’, żeby podpisać się imieniem i nazwiskiem).

      Liczy się treść. A ta jest bardziej niż wartościowa, bo rzuca światło nie tylko na osobę Roberta Osydy, ale też na prezydenta Renkiewicza oraz Juszkiewicza i Korneluka.

    • Rober Osyda jest tak ciekawym człowiekiem, że nawet gdybym bardzo chciał, nie byłbym w stanie zepsuć tego wywiadu 🙂

      Dziękuję!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępnij:

Reklama

Najczęściej czytane

Przeczytaj więcej
Powiązane

Co musiałoby się wydarzyć, żeby Czesław Renkiewicz przestał był prezydentem Suwałk?

Za nami pierwsza tura wyborów samorządowych. Znamy już radnych...

Przed drugą turą „straszenie Juszkiewiczem” i zwolnieniami

Kontrkandydat urzędującego prezydenta Suwałk, Czesława Renkiewicza - Jacek Juszkiewicz...

Będzie druga tura. Czesław Renkiewicz powalczy o wynik z Jackiem Juszkiewiczem

W Radzie Miejskiej w Suwałkach 12 mandatów zdobył komitet...

Prezydent Suwałk obiecuje utrzymanie niskich cen za ciepło

146 mln zł kosztować będzie budowa nowych kotłów parowych...