Reklama

Sztukę kontempluj pod nagim biustem

Data:

- Reklama -

Gdy w Suwalskim Ośrodku Kultury usunięto wystawę plakatu Jacka Staniszewskiego i instalację z chlebem, pojawiły się argumenty, że patio obiektu, którędy przechodzą m.in. dzieci i młodzież, nie jest dobrym miejscem, by prezentować „takie ekspozycje”. Okazuje się, że jest za to znakomitym miejscem, by pokazywać nagi biust i wnętrzności. Skąd ta niekonsekwencja?

Autor: Iwona Danilewicz

Co wolno i komu?

W piątek, 9 grudnia w Suwalskim Ośrodku Kultury – w patio właśnie – została otwarta wystawa Andrzeja Strumiłły – „Teatralia”. Ekspozycja ma być czynna do 20 stycznia 2017 roku. Czy tak będzie, przekonamy się. Pierwsze głosy niezadowolenia już się pojawiły. W centralnym punkcie patio znajduje się nagi biust Irydy – kukły, która „zagrała” w sztuce „Ptaki” Arystofanesa – w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku. Tak na marginesie, za nagi biust – tyle że aktorki w sztuce „Sońka” – teatrowi już się oberwało. Więcej: Białostocki spektakl wywołał w Indiach burzę. Spalono plakaty i podpalono bramę.

Wróćmy jednak do tematu. Według informacji SOK – wystawa ma być podróżą za kulisy teatru i do pracowni scenografa. „Teatralia” to prezentacja najciekawszych projektów, rysunków , plakatów i fotografii dokumentujących oprawę scenograficzną spektakli teatralnych. Ich autorem jest Andrzej Strumiłło, artysta związany z Suwalszczyzną. W mieście znajduje się galeria jego imienia – Centrum Sztuki Współczesnej. Co więcej, rok 2017 ma być Rokiem Andrzeja Strumiłły w całym województwie podlaskim.

Czyżby zmieniły się standardy obcowania ze sztuką? Czy to liberalizacja obyczajów? Odtąd, co Sejmik postanowił, to rzecz święta? Nagi biust i wnętrzności kukły Prometeusza widać nie rażą tak bardzo jak chleb w śmietniku i plakaty Jacka Staniszewskiego. Czyżby Strumille udało się zerwać przyciasny gorset cenzury, który „dusił” suwalską kulturę? Bynajmniej – ale to moje zdanie.

Odpowiedź na pytanie o granice wolności artystycznego wyrazu czy też ludzi, którzy mają więcej wolności niż inni, nie jest proste. Być może nie o Strumiłłę trzeba pytać w tym przypadku, tylko o jakość propozycji kulturalnych w Suwałkach i o pomysł na kulturę w mieście. Nie trzeba Filipa Springera, by zauważyć, że dyskusja o kulturze w Suwałkach nie istnieje.

Bądź co bądź – na kulturę, nie tylko w SOK-u – mamy przecież Muzeum Okręgowe i Bibliotekę Publiczną – z budżetu miasta wydatkowana jest kwota 12-14 milionów złotych w skali roku. Pieniądze te służą nie tylko tworzeniu propozycji programowych, wydawane są na pensje pracowników i utrzymanie obiektów. Warto zadać sobie kolejne pytanie – czy dzięki tym kilkunastu milionom złotych Suwałki faktycznie stały się miejscem rozpoznawalnym na mapie polskiej kultury i sztuki? Suwałki Blues Festival, organizowany jest raz w roku, a co z pozostałymi 11 miesiącami?

Rok 2017 – rok Andrzeja Strumiłły, który już niebawem zacznie obowiązywać – może być znakomitym początkiem dyskusji o kulturze w mieście. To wręcz doskonały moment, by zastanowić się, dlaczego mamy Młodzieżową Radę Miasta, Radę Seniorów, ale nie Radę Kultury.

Ten nowy początek suwalskiej kultury zapowiadany był już rok temu – gdy opracowany został raport „NOWE KIERUNKI, NOWE DROGOWSKAZY. WSPÓŁCZESNA KONDYCJA KULTURY W SUWAŁKACH”.

Raport opłacony został ze środków z budżetu miasta. Respondenci w liczbie ponad 300 osób (na 70 tysięcy mieszkańców) wskazywali wybrane obszary, które ich zdaniem powinny ulec poprawie. Czy zaszły zmiany? Owszem. Niektóre od razu da się zauważyć – tzw. „ambitny” teatr w Suwałkach gości wyłącznie przy okazji festiwali teatralnych – „Wigraszka” i trwającego w tej chwili przeglądu dla monodramistów „O Złotą Podkowę Pegaza”. Sztuk w ramach cyklu „Teatr Polska” już u nas nie ma – były za drogie i nie cieszyły się zainteresowaniem. Bo sala zawsze musi pękać w szwach. SOK zaoszczędził, gdy zrezygnował z udziału w TP – również na jakości propozycji teatralnych.

Do Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego w Suwałkach skierowałam pytania – jedno z nich dotyczyło oferty teatralnej w mieście. Z otrzymanej odpowiedzi wnioskuję, że widzowie z Suwałk i Suwalszczyzny, ostatniej nadziei mogą upatrywać w instruktorkach Suwalskiego Ośrodka Kultury, które prowadzą amatorskie grupy teatralnej – dla dzieci, młodzieży i dorosłych. W tym miejscu kierują słowa uznania dotyczące pracy p. Joanny Łupinowicz, p. Jolanty Hinc–Mackiewicz, p. Mirosławy Krymskiej oraz p. Grażyny Filipowicz-Karp, które opiekują się czternastoma zespołami teatralnymi. Gdyby nie one, w programie SOK-u, instytucji, która otrzymuje najwięcej pieniędzy na działalność w zakresie kultury, znalazłyby się chyba wyłącznie takie hity jak kolejne części “Klimakterium” oraz spektakle z udziałem aktorów serialowych. Owszem, propozycje komercyjne stanowią stały fragment oferty kulturalnej – niestety, w Suwałkach dominują. Twierdzenie, że teatr amatorski może przejąć cały ciężar oczekiwań widzów, jest – moim zdaniem – niepokojące. A w tym kierunku zmierzamy. Teraz pewnie niektórzy pomyślą – ale przecież będzie Krystyna Janda. – Ale przecież to jeden spektakl i czy na pewno przez to czyni z SOK-u prężnie działający ośrodek kultury.

Suwalski Ośrodek Kultury nie jest instytucją teatralną, ale domem kultury. Zgodnie ze swoimi założeniami programowymi prowadzi działalność w zakresie upowszechniania kultury i edukacji kulturalnej. Nie jest profesjonalnym teatrem. Teatr jednak gości na deskach SOK. Doświadczenie pokazuje, że spektakle ambitne i wymagające, znajdują odbiorcę, ale jest to odbiorca nieliczny. Na dwa spektakle w ramach „Teatr Polska” w 2015 r. przyszło łącznie 468 osób, w tym spektakl „Męczennicy” Grzegorza Jarzyny zgromadził liczną, jak na suwalskie standardy, publiczność – było to 315 osób.

To fragment odpowiedzi, jaką otrzymałam od przedstawicieli Urzędu Miasta w Suwałkach. W dalszej części znalazła się informacja, że prowadzeniem teatralnej sceny impresaryjnej w SOK zajmuje się p. Mirosława Krymska. Instruktorka, która pracuje z dziećmi i młodzieżą, odpowiada również za „ściąganie” do Suwałk teatrów. Nie wiem dlaczego, ale gdy przeczytałam to zdanie, pomyślałam o stachanowcach i wyrabianiu 1400 procent normy.

Próbowałam dowiedzieć się, kto w SOK odpowiada za konstruowanie profesjonalnej oferty programowej. Konkretnej odpowiedzi nie otrzymałam. Oficjalnie dyrektor deleguje obowiązki – zgodnie ze strukturą organizacyjną instytucji. Co z tego wynika? Czyżby w tak dużym ośrodku, zatrudniającym około 100 osób (na etatach i umowach – szczegóły: Rok reorganizacji. Jak przebiegało „uwalnianie stanowisk”?) nie było działu analizującego  i wybierającego oferty artystów?

Martwi mnie też inna kwestia. Jak można wyczytać z repertuaru Suwalskiego Ośrodka Kultury – tam niemal codziennie się coś dzieje. Od dłuższego czasu podsuwam znajomym i nieznajomym ulotki z pytaniem o to, co ich zainteresowało i na co by poszli. Starsi coś wyszukują. Młodzież kręci nosem i wzrusza ramionami. Może zamiast na ilość, warto postawić na jakość?

Na koniec wrócę do pytania postawionego na początku – dlaczego nagie piersi i wnętrzności są sztuką o większej wartości, mniej rażą odbiorcę niż pocałunek z plakatu Jacka Staniszewskiego lub instalacja chlebowa, która miała zwrócić uwagę na problem marnowania żywności – przede wszystkim podczas świąt? Chciałabym wierzyć, że to jednak nie hipokryzja.

Więcej: Od chleba i krzyża – wara! Do Suwałk cichaczem wróciła cenzura oraz Bez chleba, bez finezji.

Fot. Niebywałe Suwałki – Marcin Tylenda oraz Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

1 KOMENTARZ

  1. Doskonałe. W końcu się ktoś sensownie i merytorycznie wkurzył.
    wszystkie postawione w tekście pytania są zasadne. Brawo, Iwona!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępnij:

Reklama

Najczęściej czytane

Przeczytaj więcej
Powiązane

Zespól GPakt wystąpił w Sali Kameralnej SOK-u (foto)

W Sali Kameralnej Suwalskiego Ośrodka Kultury odbył się kolejny...

Wręczono stypendia i nagrody w dziedzinie kultury

Czwartkowy wieczór (22 lutego) zapisze się w pamięci wielu...

Dyrektor SOK-u odpowiada radnemu: Na podwyżki przeznaczymy ponad 570 tys. złotych

Radny Karol Korneluk, kandydat w nadchodzących wyborach samorządowych na...

Wieczór pod znakiem tanga – wyjątkowy koncert Filharmonii Suwałki (foto)

W ramach Filharmonii Suwałk w piątek, 16 lutego, w...