Od 1 stycznia – zgodnie z ogłoszeniem na oficjalnej stronie PKS Nova – pasażerowie w wielu miejscowościach regionu stracą kolejne połączenia autobusowe. Spółka ogłosiła aktualizację rozkładu jazdy i zakończenie sprzedaży biletów miesięcznych na część kursów. Oficjalny komunikat spółki jest oparty niemal wyłącznie na jednym argumencie: finansach.
PKS Nova przeprowadziła – jak informuje – „szczegółową analizę rentowności linii” i doszła do wniosku, że część połączeń nie może być dalej realizowana wyłącznie ze sprzedaży biletów. Spółka podkreśla, że od miesięcy alarmowała samorządy o złej sytuacji ekonomicznej i oferowała pomoc w pozyskaniu środków z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Tam, gdzie gminy i powiaty nie zdecydowały się na współfinansowanie, kursy zostaną czasowo wstrzymane.
Formalnie wszystko się zgadza. PKS Nova przypomina, że nie jest organizatorem transportu publicznego, a jedynie przewoźnikiem działającym na zlecenie jednostek samorządu terytorialnego. Jako spółka prawa handlowego nie może – jak sama zaznacza – ponosić strat wynikających z obsługi nierentownych linii.
Problem polega jednak na tym, że transport publiczny to nie tylko arkusz kalkulacyjny. Dla wielu mieszkańców mniejszych miejscowości i wsi autobus nie jest „opcją”, lecz jedynym sposobem dotarcia do pracy, szkoły, lekarza czy urzędu. Likwidacja nawet jednego kursu potrafi realnie odciąć ludzi od usług publicznych. W komunikatach o rentowności i stawkach brakuje miejsca na pytanie o społeczną misję transportu zbiorowego i odpowiedzialność państwa oraz samorządów za przeciwdziałanie wykluczeniu komunikacyjnemu.
Owszem – PKS Nova deklaruje, że „wierzy, iż województwo podlaskie nie musi być komunikacyjnie wykluczone”. Ale ta wiara zostaje warunkowana „odpowiedzialnymi i racjonalnymi krokami” samorządów, co w praktyce oznacza jedno: dopłatę albo likwidację połączenia. Mieszkańcy zostają więc zakładnikami budżetów gminnych i powiatowych, które często same balansują na granicy możliwości finansowych.
W efekcie odpowiedzialność rozmywa się między spółką a samorządami, a najbardziej odczuwają ją pasażerowie. Lista zawieszanych kursów – obejmująca m.in. połączenia z Białegostoku do mniejszych miejscowości, relacje regionalne, a także kursy w weekendy – pokazuje skalę problemu. To właśnie te „najmniej opłacalne” linie są jednocześnie najbardziej potrzebne społecznie.
Dyskusja o transporcie publicznym w regionie coraz wyraźniej sprowadza się do pytania: czy komunikacja zbiorowa ma być usługą rynkową, czy elementem infrastruktury społecznej, takiej jak szkoły czy ochrona zdrowia? Jeśli przyjmiemy wyłącznie logikę zysku, odpowiedź jest prosta – autobusy znikną tam, gdzie pasażerów jest najmniej. Jeśli jednak mówimy o spójności regionu, równości szans i realnym dostępie do usług, sama rentowność nie może być jedynym kryterium.
Z komunikatu PKS Nova wybrzmiewa przede wszystkim jedno: liczby się nie spinają. O misji, długofalowej strategii przeciwdziałania wykluczeniu komunikacyjnemu i realnej odpowiedzialności państwa za transport publiczny mówi się znacznie mniej. A to właśnie brak autobusów, a nie brak tabel w Excelu, najbardziej odczują mieszkańcy regionu.










